Wbrew tytułowi książka ta nie instruuje, jak czerpać radość z nauki. Nie odpowiada też na pytanie, dlaczego nauka sprawia radość. Robi jednak coś znacznie ważniejszego – pokazuje czytelnikom, jak mogą, a nawet powinni, wykorzystać myślenie charakterystyczne dla naukowców, by czerpać z życia jak najwięcej korzyści i jak najlepiej rozumieć świat. Autor, Jim Al-Khalili, rozkłada metodę naukową na czynniki pierwsze i formułuje zasady, których stosowanie pozwala unikać manipulacji zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych (ponieważ nasz mózg nie lubi dyskomfortu, dlatego nierzadko sam korzysta z mechanizmów samooszukiwania, byśmy tylko czuli się dobrze).
„Radość nauki” jest książką… genialną, po prostu. Nie tylko bardzo, bardzo przydatną, ale także ciekawą, fascynującą, napisaną przystępnym językiem i bogatą w przykłady. Zawiera elementy tak zaskakujące i warte zapamiętania, że aż w czasie lektury musiałam robić przerwy na wykonywanie zdjęć wybranym stronom. Następnie zaś po pierwsze wysyłałam je przyjaciołom, żeby z nimi podyskutować, po drugie przepisywałam do pamiętnika, opatrując własnym komentarzem.
Żeby nie zostawić Cię bez przykładu, podam dwie z moich ulubionych ciekawostek. Pierwsza dotyczy tęczy. Czy wiesz, że każda osoba widzi inną tęczę, ponieważ do jej oczu docierają inne fale światła? Nawet ktoś stojący obok Ciebie patrzy na inną, unikalną tęczę! Ale to nie wszystko, ponieważ tęcza ma kształt… okręgu. Dostrzeglibyśmy to, stojąc na szczycie wysokiej góry lub znajdując się w innym położonym wysoko punkcie (np. samolocie). Jak tłumaczy Al-Khalili, całość tęczy przypomina stożek, którego wierzchołek znajduje się w oczach patrzącego.
Druga ciekawostka zdradza prawdę na temat efektu Dunninga-Krugera, o którym na pewno słyszałaś. Polega na tym, że ludzie z niedostateczną wiedzą na dany temat zdecydowanie się przeceniają (jednak wcale nie uważają, że mają więcej wiedzy niż specjaliści – jest to nadinterpretacja efektu Dunninga-Krugera), natomiast dopiero eksperci zdają sobie sprawę z tego, jak niewiele wiedzą i ile jest jeszcze do poznania (natomiast nie uważają się za mniej wiedzących od laików, to także nadinterpretacja efektu Dunninga-Krugera). Jak się jednak okazuje, efekt ten… być może w ogóle nie istnieje. Jego odkrycie może wynikać z błędu popełnionego przez badaczy, polegającego na nałożeniu się dwóch innych efektów: początkowej zawyżonej samooceny uczestników badania (złudzenia ponadprzeciętności) i następującego po niej naturalnego znormalizowania oceny (powrotu do średniej).
Jak już wspomniałam, „Radość nauki” została napisana bardzo przystępnie i klarownie. Co prawda jest w niej sporo powtórzeń, a każdą zasadę autor tłumaczy aż za długo, niemniej wcale to nie przeszkadza, zwłaszcza że przez książkę płynie się szybko i przyjemnie. Uważam, że warto ją przeczytać, a wręcz należy, jeśli tylko chce się podejmować racjonalne decyzje oparte na faktach, nie zaś uprzedzeniach, wyobrażeniach czy błędach. Wartość myślenia naukowego (metody naukowej) dla sposobu rozumowania i dyskusji na jakikolwiek temat jest ogromna. Przydaje się nawet na co dzień, a w obliczu konieczności podjęcia ważnych życiowych decyzji i formowania się poglądów jest wręcz nieoceniona.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Jim Al-Khalili, „Radość nauki”, Zysk i S-ka, Poznań, 2024.
Komentarze