“Ratuj mnie” – recenzja

Recenzja książki “Ratuj mnie”.
Gdy rajskie wakacje, przyćmione jedynie przez złość na męża, stają się nagle koszmarem, Lucyna musi wykazać się prawdziwą próbą charakteru.

Powieść Eweliny Kluss zaczyna się niewinnie, przywodząc na myśl zwyczajny, namiętny romans, do jakiego zmusił małżeński kryzys. On w ostatniej chwili oznajmia, że nie może wyjechać z rodziną na wczasy, ona czuje się zaniedbana i nieważna. On wybiera piękną, długonogą klientkę, ona poznaje przystojnego Włocha.

Jeśli jednak liczycie na miłosne igraszki i podwójną grę, zdecydowanie nie spotkacie tego we wspomnianym tytule. Zetknięcie się za to z prawdziwą próbą miłości, ale przede wszystkim charakteru. Charakteru kobiety, która pozostając sama z dwójką niedorosłych dzieci na Filipinach, wyciąga z siebie pokłady siły, o których zapewne sama nawet nie śniła. A wszystko po to, by przetrwać, by zapewnić bezpieczeństwo swojemu siedmioletniemu synowi Mikołajowi oraz odnaleźć zagubionego czternastoletniego Bartka. Kawałek po kawałku odkrywa bezlitosność szalejącego żywiołu, mroczne tajemnice ekskluzywnego hotelu Sha-Inn, powiązania między spotkanymi ludźmi, a także okrucieństwo otaczającego świata. Świata, który choć pozornie wydaje się bezpieczny i godny zaufania, czasem okazuje się nie tylko nieporadny i niepomocny, ale wręcz skierowany przeciwko zwykłemu człowiekowi.

Przez całą przygodę głównej bohaterki, Lucyny, powieść trzyma w napięciu i nie daje oderwać od siebie czytelnika. Krótkie rozdziały zachęcają do dalszego czytania ("Jeszcze tylko jeden rozdział..."), tym samym łapiąc w swoje szpony ciekawskiego odbiorcę i pochłaniając go bez skrupułów. Wreszcie, gdy Lucyna boleśnie uświadamia sobie, że w całym świecie zdana jest tylko na samą siebie i swoje szczęście, elementy niezrozumiałej układanki zaczynają do siebie pasować.

Czytając tę pozycję, musimy być przygotowani na wszystko. Znajdziemy tu wątek romantyczny, rodzicielski, ale także brutalność, szaleństwo i niesprawiedliwość. Autorka zadbała o wprowadzenie szczegółów, tak, aby nadać historii wiarygodności, dzięki czemu czytelnik może poczuć się, jakby oglądał rzeczywistość. Nietrudno tu wczuć się w emocje postaci, każda bowiem jest boleśnie prawdziwa i przedstawiona w taki sposób, abyśmy nie przeszli obok niej obojętnie. Budowane przez kolejne rozdziały napięcie sprawia, że nawet bardzo wymagający krytyk, który rzekłby, iż "fabuła jest przewidywalna", nie śmiałby odłożyć na zawsze książki przed poznaniem jej zakończenia, nie będąc pewnym, czy ma rację. I zapewne pozostałby w tej niewiedzy, ponieważ autorka nie wyjaśnia wszystkich wątków...

No właśnie, bo obok dramatu rozgrywającego się na Filipinach, mierzymy się jeszcze z postacią Leszka Gustkowskiego, męża Lucyny oraz jego rozpaczliwego pragnienia naprawienia siebie i ocalenia małżeństwa. Czy mu się to udało? Możemy się tylko domyślać...

Ilona Podsiadła
(ilona.podsiadla@dlalejdis.pl)

Ewelina Kluss, “Ratuj mnie”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat