„Rincewind. Tom 1” - recenzja

Recenzja książki „Rincewind. Tom 1”.
Magiczne wydanie początku serii o tajemniczym magu.

Choć rzadko zaciekawiają mnie wydania specjalne i edycje kolekcjonerskie, to akurat ta publikacja wpadła mi w oko.

Zbiorcze wydanie powieści: „Kolor magii”, „Blask fantastyczny” i „Czarodzicielstwo” Terry’ego Prachetta wygląda niesamowicie. Można wręcz rzec, że magicznie. Choć mam sentyment do starych wydań, to odebrało mi mowę. Wysoka jakość druku, elegancka, twarda okładka z ładną ilustracją oraz wstążka-zakładka to tylko część tego, co zachwyca. Nadruk na brzegu i na kartkach jest bardzo pomysłowy i sprawia, że od pierwszych sekund wiadomo, że ma się do czynienia z czymś jedynym w swoim rodzaju. Choć nie przepadam za wydaniami zbiorczymi, bo są ciężkie i mało poręczne, takie wydanie uważam za jak najbardziej zasadne. Książki zebrane w tomie są ponadczasowe i zasłużyły na tego rodzaju wyróżnienie.

Jakże trafnie to wydanie oddaje charakter twórczości Prachetta. Forma nie odstaje od tego, na jakim poziomie jest treść. Te trzy tytuły to zdecydowanie esencja pisarstwa autora. To początki Świata Dysku, który potem autor bardzo rozwinął, ale z już wyraźnie ugruntowanym specyficznym tonem.

Fantastyczny świat niczym krzywe zwierciadło ukazuje absurdy naszego realnego świata. Prachett dał się tu poznać jako mistrz satyry, ironii i absurdu. Humor i czasem gorzkie spostrzeżenia wyważono tak, że czytając, można się pośmiać, a odkładając książkę, zostać z głębszą refleksją. Autor swobodnie nawiązuje do klasyki gatunku fantasy, rozprawia się z wieloma stereotypami, a także dotyka rozmaitych kwestii, takich jak religia czy władza, odważnie punktując przywary społeczeństwa.

Główny bohater, Rincewind, okazuje się o wiele bardziej złożony, niż wydaje się w pierwszej chwili. I jest to cecha charakterystyczna dla postaci ze Świata Dysku, bo w zasadzie żadna z nich nie jest jednoznaczna. Są wyraziste i żywe, dlatego nie da się pozostać obojętnym w stosunku do żadnej z nich.

Dobór tytułów uważam za świetny, bo ci, którzy już znają Świat Dysku, mogą przypomnieć sobie te powieści, a jednocześnie trzy kolejne części z podcyklu o Rincewindzie (nie trzy kolejne po datach wydania) to idealny wybór na rozpoczęcie przygody z prozą  Pratchetta.

Taka piękna księga to niewątpliwie gratka dla kolekcjonerów oraz idealny pomysł na prezent. Nie trzeba się martwić, czy adresat zna, czy nie zna tego cyklu. W takiej edycji i tak na pewno taki podarunek go ucieszy. Zakochałam się w tym tomie i z niecierpliwością czekam na kolejne. Poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Terry Pratchett, „Rincewind. Tom 1”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat