Francine Rivers zamierza stworzyć kolejne opowieści, o bohaterkach o których sama pisze: „Tamar jest kobietą nadziei. Rachab - kobietą wiary. Rut - kobietą miłości. Batszeba jest kobietą, która doświadczyła bezmiaru łaski. Maria jest kobietą posłuszeństwa.” Punktem wyjścia każdej opowieści jest „Biblia” i historie w niej przedstawione, wokół których pisarka tworzy swoją, niezbyt odkrywczą, narrację.
Tamar zostaje pokazana jako kobieta nieziemskiej wręcz cierpliwości i pokory. Zmuszona przez ojca do poślubienia brutalnego i aroganckiego Hebrajczyka, początkowo się buntowała, by potem z rezygnacją przyjąć los niekochanej i bitej żony. Jej małżeństwo z Erem, synem Judy nie trwało długo, gdy okazało się, że: „(…) był w oczach Pana zły, Pan zesłał na niego śmierć”. Młoda wdowa, by pozostać wierną tradycji została oddana młodszemu z synów, który również okazał się być niegodnym jej mężem, przynajmniej w oczach Boga, który ponownie zesłał śmierć na małżonka Tamar. Nic dziwnego, że dziewczyna zostaje uznana za przeklętą i odesłana do domu ojca, by tam czekać aż najmłodszy syn Judy osiągnie wiek pozwalający mu na wzięcie sobie żony. Nietrudno odgadnąć, że nikomu nie śpieszy się do małżeństwa z przynoszącą pecha dziewczyną: ani Juda, ani jego syn zdają się po pewnym czasie nie pamiętać o danej kobiecie obietnicy.
Skazana na dziwny stan zawieszenia i brak prawa do szacunku, dziewczyna zaciska mocno zęby i trwa cierpliwie przez kolejne lata, łudząc się, że teść dotrzyma słowa. Rivers pokazuje bardzo wyraźnie, jak w patriarchalnym środowisku macierzyństwo i zamążpójście były jedyną drogą dla kobiety. Bez męża i dzieci stawała się pośmiewiskiem i popychadłem, zależnym całkowicie od braci i ojca, którzy z reguły nadużywali swojej władzy. Co gorsza kobieta taka musiała być poza wszelkimi podejrzeniami, nienaganna postawa moralna była gwarantem życia: cudzołóstwo karano bowiem śmiercią.
„Biblia” jest fundamentem na którym autorka po kolei budowała własne dialogi, charakterystykę postaci, czy też rozbudowywała wydarzenia za każdym razem będąc jednak wierną jej wymowie. Dlatego też nie dziwi koturnowość opisywanych bohaterów. Jest to o tyle rażące, że nasuwa się mimowolne skojarzenie z lekturą „Gołębiarek”, powieścią również dotykającą podobnych tematów, a jakże inaczej, lepiej napisaną.
„Rodowód łaski. Tamar” to lektura bardzo specyficzna i skierowana do konkretnego odbiorcy, o czym świadczy również umieszczone na końcu krótkie studium z pytaniami, mającymi na celu pomóc w refleksji i dyskusji o losach biblijnych postaci. Nie wiem czy przybliżenie sytuacji kobiet Starożytnego Wschodu, dokonane zresztą w mało odkrywczy sposób, wystarczy, by ktoś spoza kręgu katolickiego, sięgnął po tę lekturę.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Francine Rivers, „Rodowód łaski. Tamar”, Wrocław, Aetos Media, 2013
Komentarze