Izabela Pietrzyk jest z wykształcenia filologiem, wykłada język rosyjski na Uniwersytecie w Szczecinie. „Rodzinny park atrakcji” to druga część książki zatytułowanej „Histerie rodzinne”, a kolejna już powieść tej autorki. Mimo, że jest kontynuacją losów Wiktorii, bohaterki „Histerii rodzinnych”, książkę śmiało mogą przeczytać również Ci, którzy nie mieli możliwości zapoznania się z poprzednią, bo przeszłość jest tu znakomicie i sprytnie przypomniana.
Wiktoria nieuchronnie zbliża się do czterdziestki, jest nauczycielką, która za sobą ma pełen przemocy, również tej fizycznej, związek. Wiadomo, chciałaby, ale po przykrych doświadczeniach coraz trudniej jest jej zaufać mężczyźnie. Z kolei jej matka Janina myśli tylko o tym, z jakim wykształconym/majętnym mężczyzną ją szybko wyswatać, bo to przecież w końcu już ostatni dzwonek do ożenku.
Chodź Wiktoria jest sama, to na pewno nie samotna. W pracy otacza ją grupka zakochanych w niej po uszy maluchów, w domu towarzyszy jej łobuzerski psiak Cyrokia i pojawiająca się często siostrzenica Emilka, a zawsze wyżalić może się oddanej przyjaciółce Ance. Wiktoria próbuje również odbudować relację ze swoją siostrą Amelią, drżąc jednocześnie na myśl, o powrocie z morza swojego szwagra, którego powiedzmy sobie szczerze, nie darzy specjalnym uczuciem.
Nagle w wyniku różnych zdarzeń silnie zaczyna się akcentować obecność w jej życiu dwóch mężczyzn: ojca jednej z uczennic i kolegi z pracy. Jak na prawdziwą bohaterkę powieści jej wybór, chodź może z punktu widzenia matki oczywisty, nie do końca okaże się tym słusznym.
„Rodzinny park atrakcji” to książka taka jak jej tytuł. Właściwie każdy odnajdzie w niej temat dla siebie. Mamy tu bowiem: staropanieństwo, nadgorliwość rodzicielską i faworyzowanie dziecka, miłość między pokoleniami, przyjaźń pokonującą bariery wieku, a nawet manipulanctwo i przemoc psychiczną.
Chodź Izabela Pietrzyk porusza tematy ciężkie, opisuje skomplikowane relacje między ludzkie, okrasza je mnóstwem prześmiesznych sytuacji. Głównych ich bohaterką jest oczywiście Wiktoria, ale dla mnie ich królową zdecydowanie była Emilka, a właściwie jej słownictwo. To jak ta dziewczyna się wypowiada nie raz doprowadziło mnie do niekontrolowanego ataku śmiechu i dzięki niej książkę czyta się jeszcze przyjemniej.
Jaki jest „Rodzinny park atrakcji”? Tak jak większość rodzin, ciepły, ale skomplikowany, pełen emocji, ale skrywający niejedną tajemnicę, z lekką dozą niedomówień i spora dawką humoru.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Izabela Pietrzyk, Rodzinny park atrakcji, Prószyński i S-ka, Warszawa 2015
Komentarze