„Rok bez lata”– recenzja

Recenzja książki „Rok bez lata”.
Romantyczna historia, osadzona na tle niecodziennych wydarzeń historycznych, to chyba najbardziej adekwatny opis „Roku bez lata”.

Weronika Wierzchowska  postanowiła osadzić akcję swojej powieści w roku  1816, kiedy to w wyniku  ogromnego wybuchu wulkanu doszło do zaburzeń pogodowych na całym świecie, czyli między innymi, tytułowego braku lata. W takich niespokojnych czasach przyszło żyć węgierskiej hrabiance Rózsy, która niedawno osierocił ojciec, pozostawiając dziewczynie znaczny majątek. Samotna i bogata panna na wydaniu przyciąga kłopoty, wiec pojawienie się polskiego krewniaka powinno pozytywnie wpłynąć na jej los, jednak tajemniczy kuzyn wydaje się zwiastować więcej złego, niż dobrego w życiu naszej bohaterki. Czyhający na majątek adoratorzy, trudna samodzielność w jeszcze trudniejszych czasach sprawiają, że wokół Rózsy zaczynają piętrzyć się coraz to nowe zagrożenia.

Jednocześnie autorka wprowadza na scenę drugiego bohatera, którym jest były policjant Ignacy Kisielnicki, ruszający w pościg za przestępcami na Węgry. Oczywiście musi dojść do spotkania pięknej hrabianki i dzielnego policjanta, a co z tego wyniknie i czy w tym uczuciowym trójkącie jest miejsce na happy end?

Autorka śmiało poczyna sobie z konwencją powieści awanturniczej, więc jej książka pełna jest pościgów, niespodziewanych zwrotów akcji i romantycznych uniesień. Pomysł na fabułę nie jest przesadnie oryginalny, ale zostaje budowany ciekawymi bohaterami i bohaterkami, których losy śledzimy z prawdziwym zaangażowaniem. Pisarka lubi zaskakiwać czytelników zachowaniem swoich postaci, które niejednokrotnie dokonują niezwykłych wolt charakterologicznych, wybijając czytelnika z jego przyzwyczajeń. Całość dodaje smaczku ten specyficzny moment historyczny, w którym rozgrywa się powieść: zwiastowana wszędzie apokalipsa ma znaczący wpływ na zachowanie ludzi, u niektórych wyzwalając dosyć pierwotne instynkty…

Wiechowskiej udało się stworzyć zgrabnie napisaną książkę, w której czasami kuleją dialogi, akcja bywa zbyt szybka, a nie wszystkie bohaterki zachowują się adekwatnie do czasów, w których żyją, ale mimo tych drobnych usterek całość czyta się przyjemnie i z dużym zaangażowaniem. Nie jest to rzecz jasna przełomowa powieść historyczna, ale w kategoriach jesiennego czytadełka, sprawia się doskonale, dodatkowo wzbogacając naszą wiedzę na temat dziewiętnastowiecznych realiów, które autorka dobrze zna i potrafi w przystępny sposób ukazać.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Weronika Wierzchowska, „ Rok bez lata”, Szara Godzina, Warszawa 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat