Była tam wartka akcja, psychotyczny brat Seymour, dzielna bohaterka, walka o wolność na ciekawie zarysowanym historycznym tle i zgrabnie wpleciony w opowieść wątek miłosny. Po odłożeniu „Wilczego miotu”, aż chciało się więcej, stąd z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po kolejną część trylogii S.A. Swanna, ale niestety drugi tom nijak się ma do pierwszego.
Akcja „Wilczego amuletu” toczy się sto lat po wydarzeniach z pierwszego tomu i nie ma co liczyć na powrót naszej dzielnej bohaterki Lili. W roli głównej znów pojawia się młoda kobieta – Maria, która nie znając swojej prawdziwej natury wiedzie niezbyt obfitujący w przygody żywot dworskiej służki. Młoda kobieta wychowana w kochającym domu nie wie, że rodzina ukrywa przed nią przerażający sekret, ale oczywiście wkrótce sama odkryje go mimo woli. A wszystko za sprawą zakonników, którzy tropiąc jednego z ostatnich wilkołaków, zapędzili się w pobliże grodu Narew, w którym to służy Maria.
To niezwykle szczęśliwy zbieg okoliczności dla wilkołaka o imieniu Darien, którego ścigali bracia, ponieważ dotychczas wierzył on, że jest ostatnim przedstawicielem swojego gatunku, a spotkawszy Marię od razu dostrzega szansę na stworzenie nowego stada. Z tym małym mankamentem, że ona sama wierzy, że jest człowiekiem. I w tym właściwie miejscu fabuła przestaje koncentrować się na walce, a skupia się na tym jak Maria dochodzi do prawdy i odkrywa swoją prawdziwą naturę. W międzyczasie sprawa się komplikuje, bo dziewczyna zajmuje się jednym z poranionych przez Dariena krzyżowców – Josefem i mimochodem się w nim zakochuje.
Maria będzie musiała zdecydować czy przyjmie swoją naturę, czy ją odrzuci, a zarazem wybrać partnera. Czy będzie to Josef, szlachetny rycerz, czy tajemniczy i niebezpieczny Darien?
Wrażliwym czytelnikom od razu zdradzę - w tym tomie nie będzie już tak brutalnie jak w poprzednim i chociaż brat Seymour powróci, to jedynie pod postacią zapisków.
Na pewno nie mogę zarzucić „Wilczemu amuletowi” tego, że książkę źle się czyta, ale nie znaczy, że można powiedzieć o niej, że jest dobra. W gruncie rzeczy dostajemy tą samą historię o istocie człowieczeństwa i miłości, która potrafi bardzo wiele wybaczyć i zaakceptować drugą osobę taką, jaką jest. To całkiem pouczająca opowieść, ale niestety jak dla mnie za mało tu kłów i mieczy, a za dużo miłosnych rozterek.
Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)
S. A. Swann, „Wilczy amulet”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011
Komentarze