„Rowerowe kroniki wolności” – recenzja

Recenzja książki „Rowerowe kroniki wolności”.
„Najciekawsze podróże nie zawsze prowadzą najkrótszą drogą. Czasem jednak warto wiedzieć, kiedy z niej nie zbaczać”.

Trudno odmówić Andrzejowi Kujawie pasji. Już po kilku stronach wiadomo, że rower nie jest dla niego sportowym gadżetem ani sposobem na weekendowe spędzanie czasu. To narzędzie poznawania świata, flory i fauny. Każda wyprawa staje się pretekstem do odkrywania historii miejsc, obserwowania przyrody i dostrzegania tego, co większość mijających te same drogi ludzi zwyczajnie ignoruje. „Rowerowe kroniki wolności” miały być właśnie zapisem takich podróży. I kiedy autor skupia się na otaczającym go świecie, książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością.

Największą siłą tej publikacji jest bez wątpienia wiedza autora. Widać, że doskonale zna las i przyrodę. Opisy roślinności, krajobrazów czy zmian zachodzących w środowisku nie sprawiają wrażenia przypadkowych obserwacji. Widać, że mamy do czynienia z człowiekiem, który zna się na temacie i rzeczywiście z zawodu jest leśnikiem.  Autor uraczył nas spojrzeniem człowieka, który przez lata nauczył się patrzeć uważniej od większości ludzi. Podobnie jest z historią odwiedzanych miejsc. Andrzej Kujawa potrafi zainteresować zapomnianymi pałacami, cmentarzami, niewielkimi jeziorami czy leśnymi drogami, o których wielu czytelników prawdopodobnie nigdy wcześniej nie słyszało. To właśnie w takich fragmentach książka pokazuje swój największy potencjał.

Szkoda tylko, że autor zbyt rzadko pozwala tym miejscom mówić własnym głosem. Im dalej w lekturę, tym wyraźniej kronika rowerowych wypraw ustępuje miejsca osobistemu pamiętnikowi. Opisy tras coraz częściej przerywane są dygresjami, refleksjami i wspomnieniami, które nie zawsze mają związek z podróżą. Zamiast zostać na chwilę nad jeziorem, przy ruinach pałacu czy na leśnym szlaku, czytelnik nieustannie wraca do narratora i jego przemyśleń. Momentami można odnieść wrażenie, że to nie krajobrazy są głównymi bohaterami tej książki, lecz sam autor.

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby zachowana została odpowiednia równowaga. W końcu kronika podróży zawsze nosi w sobie pierwiastek autobiograficzny. Problem polega na tym, że osobiste refleksje zaczynają dominować nad samymi wyprawami. Pojawiają się również dygresje dotyczące poglądów czy relacji międzyludzkich, które trudno powiązać z głównym tematem książki. Zamiast pogłębiać opowieść, często rozbijają jej rytm i odciągają uwagę od tego, co naprawdę interesujące.

Nie pomaga także sam styl. Autor wyraźnie rozwinął warsztat w trakcie pisania i z czasem narracja staje się bardziej uporządkowana. Mimo to przez znaczną część książki można natknąć się na bardzo długie, wielokrotnie złożone zdania, które utrudniają płynne czytanie. Niektóre akapity sprawiają wrażenie pozostawionych w wersji roboczej, jakby zabrakło ostatniego etapu redakcji. W efekcie nawet ciekawe obserwacje potrafią zginąć w natłoku słów.

Zabrakło mi również elementu, który wydaje się wręcz oczywisty w książce poświęconej rowerowym wyprawom – map. Autor opisuje rzeczywiste trasy, ale czytelnik nie dostaje narzędzia, by łatwo je odtworzyć. Kilka prostych szkiców, współrzędnych czy nawet kodów QR prowadzących do przebiegu przejazdów znacząco zwiększyłoby praktyczną wartość publikacji. Tym bardziej że wiele odwiedzanych miejsc naprawdę zachęca do tego, by zobaczyć je na własne oczy.

„Rowerowe kroniki wolności” pozostawiły mnie z poczuciem niewykorzystanego potencjału. Autor ma wiedzę, doświadczenie i potrafi opowiadać o Wielkopolsce z autentycznym zaangażowaniem. Dzięki niemu można odkryć miejsca, które zwykle omija się podczas planowania wycieczek. Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że książka zyskałaby znacznie więcej, gdyby autor częściej usuwał się w cień i pozwalał wybrzmieć temu, co w jego opowieściach najcenniejsze – przyrodzie, historii i samym trasom. Paradoksalnie najpiękniejsze fragmenty tej książki zaczynają się wtedy, gdy autor przestaje opowiadać o sobie.

Dorota Pustelnik

Andrzej Kujawa, „Rowerowe kroniki wolności”, Wydawnictwo Novae Res, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat