"Równanie miłości" - recenzja

Recenzja książki "Równanie miłości".
Wierzę w miłość i przeznaczenie. W miłość, która nie zna granic i w przeznaczenie, od którego nie da się uciec.

Czasami zarówno miłość i przeznaczenie są jak chemiczny wzór na reakcję wybuchową. I taką bombą jest dla mnie lektura "Równanie miłości". Już pierwsze słowa przywiodły mi na myśl styl uwielbianego przeze mnie Janusza L. Wiśniewskiego, więc nie mogło zacząć się lepiej. Tym bardziej, że Simona Sparaco wyczarowała świat pełen krętych dróg naznaczonych tęsknotą, miłością, smutkiem, wyrzutami sumienia i przede wszystkim decyzjami. Decyzjami, które raz podjęte, zdeterminowały dalszy los bohaterów jak i tymi nie podjętymi, które sączyły truciznę łamiącą nawet najtwardszą duszę.

Wszystko na pozór w życiu Lea jest idealne - piękne mieszkanie w nowoczesnym Singapurze wśród cudów techniki u boku przystojnego i zakochanego męża. Jednak problemy z zajściem w ciążę i tęsknota za Rzymem sprawiają, że czegoś jej brakuje. Nie bez znaczenia jest ukryte przed mężem pewne bolesne wspomnienie o mężczyźnie, które ciągle żyje na dnie jej serca. Możliwość wydania własnej powieści sprawia, że w Rzymie znowu spotyka się z mężczyzną z przeszłości, przed którym uciekła na drugi koniec świata. Czy dwa miesiące sprawią, że Lea odnajdzie spokój i przekona się kim naprawdę jest Giacomo - jej pierwsza i wielka miłość? Czy mąż będzie na nią czekał? Czy kobieta podejmie słuszną decyzję?

"Równanie miłości" to porywająca pozycja i co najdziwniejsze - mimo okropnych charakterów głównych postaci - nie mogłam się od niej oderwać. Lea jest niezdecydowana, zmienna, naiwna. Irytowało mnie jej ślepe podążanie za nieokrzesanym Giacomo. Z kolei on sam to przykład mężczyzny niedojrzałego; egoisty, który uwielbia brać, dając w zamian złamane serce i ból. Chciałabym zrozumieć tę potrzebę bycia z niewłaściwym człowiekiem, ale może dlatego tak wspaniale się czytało tę powieść, bo tej miłości tak po prostu i na zdrowy rozsądek nie dało się zrozumieć. Bo miłość to chemia, na którą czasami nie ma właściwych słów i równań.

Jednocześnie ciągle zadziwia mnie fakt, że język fizyki i chemii tak pięknie odzwierciedla język miłości. Tak jak dla mnie niepojęte są wzory chemiczne i fizyczne, tak niemożliwa jest do opisania potęga miłości i wszelkie siły z nią związane, choć Simona Sparaco prawie tego dokonała. Teoria o dwóch cząsteczkach kwantowych, które na zawsze zostają połączone specjalną więzią i korelacją mimo rozdzielenia i mimo przebywania w dwóch różnych światach tworzy piękną powieść. Ukryte w niej równanie sprawi, że inaczej spojrzysz na swoją drugą połówkę, która właśnie kładzie głowę na poduszce obok. Być może poczujesz ukojenie i szczęście, być może nie będziesz mogła zasnąć. Bo często nie mamy tyle czasu, ile nam się wydaje. Dlatego nie zwlekaj i pozwól oczarować się przez tą niezwykłą historię. I poczekaj, aż twoje serce zamilknie i zadrży.

Sandra Kortas - Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)

"Równanie miłości", Simona Sparaco, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat