„Rozbite okno” – recenzja

Recenzja książki „Rozbite okno”.
„Rozbite okno” to już ósmy tom serii Jeffery’ego Deavera z Lincolnem Rhymem w roli głównej: błyskotliwym kryminalistykiem, którego dynamiczną karierę policyjnego śledczego przerwał wypadek, paraliżując raz na zawsze i skazując na przykucie do łóżka. Jak doskonale wiedzą miłośnicy prozy Deavera, paraliż nie powstrzymał Lincolna przed pracą detektywa.

Tym razem historia rozpoczyna się od oskarżenia kuzyna Lincolna, Arthura, o zamordowanie młodej kobiety. Policjanci nie mają wątpliwości: wszystkie dowody świadczą przeciw Arthurowi, który nie przyznaje się do winy. Wtedy do śledztwa wkraczają Lincoln i Amelia, którzy niebawem odkrywają, że takich spraw jest znacznie więcej, a za wszystkimi stoi jedna osoba, która sprawia wrażenie wszechwiedzącej: zna dosłownie każdy szczegół z życia swoich ofiar…

Śledztwo Lincolna i Amelii prowadzi do firmy SSD, która zajmuje się zbieraniem danych osobowych, przez co nie jest zbyt skłonna do współpracy zarówno z policją, jak i z Lincolnem. Co gorsza, okazuje się, że kiedy detektywi są blisko poznania tożsamości mordercy, ten bierze ich sobie za cel, co nie może skończyć się dobrze, zważywszy na fakt, że dysponuje naprawdę ogromną bazą danych, także na temat naszych bohaterów. Mamy do czynienia z człowiekiem, który z wrabiania innych w swoje zbrodnie uczynił niemalże dzieło sztuki, sprawiając, że tym razem Lincoln i Amelia naprawdę trafiają na godnego siebie przeciwnika.

W tej części należy docenić rozwój postaci drugoplanowych, szczególnie więcej miejsca poświęcono Arthurowi i jego rodzinnej historii. Również Pam zyskuje więcej czasu i miejsca w powieści. Na plus oceniam także trafne przewidzenie przyszłości (książka pierwotnie wydana była w 2018 roku). Przestępstwa z użyciem wykradzionych danych osobowych to coś, z czym mamy do czynienia na co dzień, choć oczywiście nie aż w tak dramatycznej formie, w jakiej przestawia to Jeffery Deaver.

Deaver to gwarancja dobrej lektury, wciągającej zagadki, sensacyjnej fabuły pełnej nieoczekiwanych zwrotów akcji, mylenia tropów. Miejscami historia wydaje się mocno naciągana, ale na pewne nieścisłości można przymknąć oko, bo całość broni się jako solidna porcja rozrywki. 

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Jeffery Deaver, „Rozbite okno”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat