Rozczarowujący romans historyczny

Recenzja książki „Kocham cię z dziesięciu powodów”.
Od romansów naprawdę nie wymaga się wiele: mają zapewnić czytelniczą rozrywkę, odprężyć i być może przyprawić o nieco szybsze bicie serca. Tylko tyle, choć czasem okazuje się, że to aż tyle…

Podstawową przewagą, moim zdaniem, romansu historycznego nad współczesnym jest to, że można osadzić fabułę w naprawdę intrygujących czasach. Anglia, w której żyją lordowie, książęta, baronowie, hrabiowie stanowi wprost idealne tło do rozegrania pasjonującej historii miłosnej. Londyn w szczycie sezonu, opera przyciągająca całą śmietankę towarzystwa, przechadzki po parku obowiązkowo w towarzystwie przyzwoitek, no i te, wydumane i śmieszne z perspektywy czasu, nakazy i obostrzenia, co wypada w towarzystwie, a co nie. Stąd już prosta droga do skandalu, a jak wiadomo romans historyczny bez choćby cienia groźby skandalu to żaden romans historyczny…

„Kocham cię z dziesięciu powodów” Julii Quinn powinno być właśnie takim przyjemnym czytadłem dla wielbicielek tego gatunku. Niestety, czytając tę książkę, głęboko się rozczarowałam. Przede wszystkim historia Annabel Winslow wydała mi się nad wyraz mdła. Choć fabuła została zarysowana tak, jak wiele innych powieści z tego gatunku: młoda, urodziwa dziewczyna, aby ocalić swą rodzinę od bankructwa, musi poślubić bogatego arystokratę. Pewien hrabia rzeczywiście zwraca na nią uwagę i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że hrabia budzi w Annabel odrazę, za to jego bratanek, nie cieszący się najlepszą reputacją w towarzystwie, budzi w dziewczynie bardzo niebezpieczne uczucia.

Jako że tytuł książki nawiązuje do wyliczanki, której motyw pojawia się parokrotnie w trakcie książki, ja także podam swoje dziesięć powodów, dla których książka ta wydaje mi się niespecjalnie warta uwagi. Po pierwsze niektóre wątki w książce są wydłużone do granic czytelniczej wytrzymałości – momentami ma się wręcz wrażenie, że Julia Quinn traktuje odbiorcę jak istotę skrajnie niedomyślną i musi mu wszystko po wielokroć tłumaczyć. Po drugie równie rozwlekłe są też dialogi między bohaterami – wydaje mi się, że można byłoby skrócić je średnio o połowę, nie zubożając przy tym fabuły książki. Po trzecie odniosłam wrażenie, że Julia Quinn starała się za wszelką cenę nadać głębię swemu głównemu bohaterowi Sebastianowi, co chwilę zaznaczała, że przybiera on maski w towarzystwie, gra pewną rolę, zachowuje pozory,… w związku z czym wydał mi się on kompletnie niewiarygodny. Po czwarte momentami nie byłam w stanie nadążyć za główną bohaterką – jej zmiany nastrojów wydawały mi się co najmniej dziwaczne. Po piąte to, co zapewne w zamyśle autorki miało być poczuciem humoru i dowcipnymi wypowiedziami bohaterów (co też autorka podkreślała za każdym razem, gdy Sebastian lub Annabel powiedzieli coś wątpliwie zabawnego) nie wywołało u mnie ani cienia uśmiechu. Po szóste dość ciekawie zapowiadająca się fabuła została poprowadzona bez polotu, nie wykorzystano możliwości, jakie sobą otwierała. Po siódme nawet fakt, że akcja rozgrywa się w spętanej konwenansami Anglii nie skłonił autorki do czerpania garściami z ówczesnych zasad społecznych, wzbogacając tym samym lekturę. Po ósme okładka „Kocham cię z dziesięciu powodów” głosi, że Julia Quinn to „współczesna Jane Austen” – takie nadużycia mogą już na początku zrazić do lektury, a po przeczytaniu książki wprost nie mogę wyjść ze zdumienia, że to porównanie w ogóle przyszło komuś do głowy… Po dziewiąte same wyliczanki powodów, których podejmują się bohaterowie brzmią sztucznie i wyglądają na naciągane. I po dziesiąte wreszcie autorka nie pozostawia żadnej luki, dzięki której mogłaby się rozbudzić czytelnicza wyobraźnia.

Wszystko to sprawia, że „Kocham cię z dziesięciu powodów” Julii Quinn nie mogę zaliczyć do książek, które z chęcią polecam.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Julia Quinn, „Kocham cię z dziesięciu powodów”, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat