Rozerwani pomiędzy sercem a rozumem

Recenzja książki „Uśpione sekrety”.
Kiedy wybór wydaje się być zbyt trudny, najlepiej nie dokonywać żadnego. Tylko czy aby na pewno zdołamy ustrzec uśpione tajemnice?

Czytając „Uśpione sekrety”, przenosimy się w świat miłości, pożądania i zapomnienia, ale także sekretów, intryg i udawania. Okazuje się, że życie to teatr, a żaden z aktorów nie potrafi zdecydować, czy lepiej mu w masce, czy bez niej. Dramat, jakim bezsprzecznie jest przedstawiona historia, przeradza się w farsę. Jesteśmy świadkami biegania po pokojach, ukrywania się, jeżdżenia z jednego końca miasta na drugi, szpiegowania, naginania prawdy. Mimo iż żaden z bohaterów nie postępuje dobrze, wcale nie czuje się do nich odrazy. Julie Highmore wykreowała swoje postacie w taki sposób, że potrafimy naprawdę zrozumieć motywy ich postępowania. Usprawiedliwiamy więc zdrady, kłamstwa i prowadzenie podwójnego życia. Z jednej strony widzimy świat rozsądku, z drugiej miłości. I być może właśnie to jest kluczem do sukcesu. Ujawnienie słabości postaci, pomaga się z nimi utożsamić. Nie są to żadni superbohaterowie, ale zwykli ludzie z codziennymi problemami. Każdy czytelnik choć raz może pomyśleć „przeżyłem to samo”.

„Uśpione sekrety” pozwalają spojrzeć na swoje życie z nieco innej perspektywy i na chłodno, bez emocji. Jeśli coś nam się w życiu zdarza, nie potrafimy być obiektywni. Zawsze stawiamy siebie w centrum. Jeśli jednak nasza sytuacja zostaje przeniesiona na bohatera książki, rozważamy ją uważniej i bardziej racjonalnie. Interesującym zabiegiem jest także to, że Julie Highmore stworzyła nie tylko studium uczuciowe kobiety, która to do tej pory była uważana za tą kochliwą, nieporadną i niezdecydowaną, ale studium każdego człowieka. W swej książce przeplata losy kobiet i mężczyzn, pokazując perspektywę i jednych, i drugich. Widzimy płaczących i gubiących się w swych uczuciach mężów oraz wyrachowane żony o pokerowych twarzach. Każde z nich toczy podwójne życie i tak na dobrą sprawę ciężko się zorientować, które jest tym prawdziwym, właściwym. Na pana domu w obu życiach czekają kobiety i dzieci. Z żoną łączy go intelektualna więź i długie lata związku, z kochanką pasja, miłość od pierwszego wejrzenia i doskonały seks. Nie sposób wybrać, które życie byłoby lepsze i dlatego nie wybiera żadnego. Pozostaje w owym zawieszeniu – lawiruje pomiędzy domami, kłamie i ma nadzieję, że nigdy nie pomyli imion czy dat urodzin.

Ciężko powiedzieć, że ta historia przydarza się każdemu z nas. Z pewnością nigdy nie jest ona taka sama, a już na pewno nie tak zagmatwana w obrębie jednej rodziny. Nie można jednak nie zauważyć, że w życiach bohaterów „Uśpionych sekretów” są elementy – krótkie wątki, miłostki, rozterki, które jednak przydarzają się i nam. Bycie w długim związku potrafi dać w kość, a gdy pojawia się ktoś nowy, świeży, niecodzienny, ciężko się nie pogubić. Problemy mają to do siebie, że potrzebują rozwiązań, a czasem najprostsze są najbardziej kuszące, choć na dłuższą metę niedobre. Jak zatem w krótkim czasie dowiedzieć się, co będzie dla nas najlepsze? Którą drogę wybrać i jakim być człowiekiem? Które życie pasuje do nas i czy uda się wytrwać w nim aż do późnej starości? Na te pytania w „Uśpionych sekretach” odpowiedzi nie znajdziemy. Uwolnimy jednak lawinę myśli i odczuć, które zaprowadzą nas do ciekawych wniosków. Być może dowiemy się czegoś nowego o sobie i postanowimy diametralnie odmienić własny los.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Julie Highmore, „Uśpione sekrety”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat