Rozliczenie z przeszłością

Recenzja książki „Ogród wspomnień”.
Miłość niejedno ma imię. Z tym banalnym z pozoru stwierdzeniem postanowiła rozliczyć się Amy Hatvany. I chyba wyszło jej to dość banalnie.

W „Ogrodzie wspomnień” miłości jest pod dostatkiem, ale miłości trudnej, niejednoznacznej, przynoszącej cierpienie i osaczającej. Jednak nie jest to książka mroczna, można powiedzieć, że wręcz przeciwnie – dużo w niej lekkości i optymizmu (a momentami nawet sielanki).

Eden, główna bohaterka książki Amy Hatvany, osiągnęła w życiu stabilizację. Znalazła satysfakcjonującą pracę, ma przyjaciół, utrzymuje bliskie stosunki z mamą. Jedna rzecz nie daje jej jednak spokoju – ojciec, z którym od lat nie ma kontaktu. Eden była córeczką tatusia, rozpieszczaną, ukochaną, ale też narażoną na stres, niepewność i brak poczucia bezpieczeństwa. Życie z ojcem schizofrenikiem to niekończąca się emocjonalna sinusoida. Gdy ojciec zniknął, Eden próbowała ułożyć sobie życie bez niego. Jednak choroba matki i traumatyczne przeżycia z nią związane sprawiły, że zdecydowała, iż musi odnaleźć ojca. I tak oto rozpoczyna się jej wędrówka od jednego przytułku do drugiego, od jednej noclegowni do drugiej, do parków i wszystkich tych miejsc, gdzie jej bezdomny ojciec mógłby przebywać. Wiele razy zwątpi i niejednokrotnie by się wycofała, gdyby nie  kolejne wskazówki, które zbliżają ją do ojca. W międzyczasie Amy Hatvany odkrywa przed czytelnikiem urywki przeszłości. Ciekawym zabiegiem było pokazanie tych samych zdarzeń z dwóch perspektyw – małej Eden i jej ojca, Davida. Dzięki temu niejednokrotnie czytelnik ma okazję przekonać się,  że nie wszystko jest tylko biało-czarne. W życiu tej rodziny jest wiele odcieni szarości.

A skoro książka „Ogród wspomnień” jest o miłości, to nie mogło zabraknąć też tej romantycznej. Eden spotyka na swej drodze Jacka i co dość łatwo można było przewidzieć, zakochuje się. Według mnie ten wątek jest właściwie najsłabszym ogniwem historii. Nie jestem pewna, czy jest to kwestia tego, że Amy Hatvany poświęciła mu zbyt mało uwagi czy potraktowała dość płytko, w każdym razie nie angażuje on za bardzo czytelnika. Zdecydowanie większy plus należy się autorce za naszkicowanie skomplikowanej relacji między ojcem a córką.

Nie mogę powiedzieć, żeby ta książka bardzo wzruszała, skłaniała do refleksji, emocjonowała. Czyta się ją szybko, bez większego znużenia, ale gdy coś przeszkodzi nam w lekturze i będziemy musieli odłożyć ją na chwilę, nie tęskni się do chwili, gdy będzie można znów po nią sięgnąć.

Wydaje mi się, że „Ogród wspomnień” to całkiem trafiona propozycja na wakacyjną lekturę. Nie odstrasza  powtarzalnością tych samych schematów, choć wątek miłosny jestem skłonna ocenić jako banalny. Tak więc propozycja Amy Hatvany jest dla wszystkich tych, którzy poszukują czegoś lekkiego, choć niekoniecznie w konwencji romansu historycznego.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Amy Hatvany „Ogród wspomnień”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat