Kiedy po raz ostatni czytaliście książkę, w której wszystkie elementy układanki, czyli fabuły, wskakują na właściwe miejsca dopiero, gdy kończycie czytać? Ta książka właśnie taka jest. Na kolejnych stronach wydarzenia sprzed dwóch lat przeplatają się z tymi, którymi obecnie żyje nasza bohaterka. Do tego dochodzą także wpisy z pamiętnika. Tej drugiej.
To historia dwóch przyjaciółek, dwóch zaprzyjaźnionych dziewczyn, które znają się od zawsze. Sytuacja nieco się zmienia, gdy jedna z nich wyjedzie do miasta na studia. Wraca na jedno konkretne wydarzenie, jakim jest jarmark, organizowany dorocznie w wiosce, w której obie dziewczyny mieszkały. Karla to obecna studentka, która przyjechała z wizytą z miasta. Lily to ta, która jeszcze musi się uczyć na miejscu, jeszcze się zastanawia, czy wyprowadzić się do miasta, czy może studiować tylko zaocznie, jednocześnie pracując w miejscowej piekarni. Tak się zaczyna historia sprzed dwóch lat.
Historia bardziej współczesna to opowieść Karli, która ma chłopaka, pracę w oddziale banku i która studiuje zaocznie. To Karla, która realizuje swoje ukryte marzenia, które zdradzała właściwie tylko Lily. Sukcesy w pracy, szczęśliwe życie z partnerem, na uczelni chyba także idzie jej nie najgorzej. Tylko gdzie jest Lily, gdzie jest jej ukochana przyjaciółka, z którą dzieliła dzieciństwo? Pozornie jej nie ma. Do chwili, gdy Karla zaczyna odkrywać, że jej przyjaciółka jakimś cudem wkroczyła do jej życia, starając się pozbawić ją wszystkiego, co stanowi treść jej życia. W odczuciu Karli przyjaciółka stała się jej prześladowczynią, a jej działania zaczynają przypominać działania kogoś obłąkanego.
Cała historia trzyma w napięciu właściwie do ostatnich linijek tekstu. Dopiero po przeczytaniu poszczególne elementy stają się oczywiste i jasne dla czytelnika. Właściwie muszę uważać, co piszę, aby nie pojawiło się zbyt dużo treści i aby nie zdradzić zbyt wiele. Ta historia to opowieść o przyjaźni, która zamienia się w obsesję. Sporo tu niedopowiedzeń, a w swoistej niepewności trzyma swego partnera oraz czytelników sama Karla. Być może nie lubi opowiadać o sobie, może uważa, że jeszcze będzie lepszy czas na opowiadanie o sobie i o swoich doświadczeniach życiowych. Ba, ona ukrywa, a może nie chce się dzielić nawet najdrobniejszą informacją o swojej rodzinie. O przyjaciółce, z którą spędziła dzieciństwo także nie opowiada do chwili, gdy ta w dość nieformalny sposób pojawia się w jej życiu.
Cała książka trzyma czytelnika w oczekiwaniu, które kiedyś wybucha, bo musi. Duży plus za ten stan, utrzymany praktycznie do samego końca. Kolejny plus za to, że zakończenie wcale nie jest takie oczywiste i za to, że narracja jest dość jasno prowadzona także do ostatnich linijek. Na polskim rynku nie każdemu autorowi udaje się napisać thriller, który nie byłby oparty o seryjne morderstwa, a mimo to - żeby trzymał w napięciu. „Rywalka” to potrafi. Sięgnijcie, jeśli nie lubicie się bać, ale lubicie historie z podwójnym dnem.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Maxime Parker, „Rywalka”, Wydawnictwo Novae Res, 2020
Komentarze