Trafiając na książkę Pana Łukasza Orbitowskiego nie miałam pojęcia z czym się spotkam i zmierzę. Liczyłam na coś dobrego i nie przeliczyłam się.
To, jak odbieramy rzeczywistość i otaczający nas świat, zależy tylko i wyłącznie od nas. Jedni podchodzą do życia dość na luzie, a inni ostrożnie i z ogromnym dystansem. Ważne jest jednak to, by życie przeżyć tak, by niczego nie żałować, albo nie żałować, że czegoś się nie zrobiło. Autor tej książki urzekł mnie podejściem do ludzi i ogromnym dystansem do siebie samego. Sposób w jaki opowiada o naszej rzeczywistości jest dość oryginalny. Często przybiera formę bajki. Cała książka to zbiór wpisów z bloga samego pisarza. Codzienność, osobiste doświadczenia, uczucia, przemyślenia. Ludzi dzielę na tych, którzy śpią i tych już przebudzonych. Sam nigdy nie zasnąłem. Jaka jest rola światła w tym ciemnym pokoju , który noszę pod sercem? W jaki sposób światło wysługuje się w nim ciemności? W tym pokoju są moje uczynki. Czytając bloga Pana Łukasza możemy domyślać się, co tak naprawdę kształtuje go jako człowieka, ale także jako pisarza. Opowiada nam co jest jego pasją i napędza go do działania, ale czytamy także o frustracji w pewnych sytuacjach i zdarzeniach, które mają miejsce w jego otoczeniu.
Bardzo cenię pisarzy, którzy nie boją się pokazać tego, jakimi są ludźmi. Pokazują swoje życie, codzienność i nie ukrywają emocji. Dzielą się z czytelnikami tym, co najważniejsze, czyli swoją autentycznością. Sam przekaz książki jest genialny i będę ją polecać każdemu znajomemu, by zajrzał do niej i przeczytał choć kawałeczek. Myślę, że wiele osób odnajdzie w niej cząstkę siebie, aby móc utożsamić się w pewnych momentach z autorem. Pan Łukasz jest dla mnie genialnym pisarzem. Czekam na kolejne książki i mam nadzieję, że następna także trafi w moje ręce, a potem na wysokie miejsce w mojej biblioteczce.
Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)
Łukasz Orbitowski, „Rzeczy utracone”, Warszawa, Zwierciadło Sp. z o.o. , 2017
Komentarze