„Rzymskie puzzle” – recenzja

Recenzja książki „Rzymskie puzzle”.
Miało być wzruszająco, przejmująco i romantycznie. Niestety, tym razem Rzym nie okazał się areną dla pięknej historii, lecz sceną dla podrzędnego teatrzyku.

Rzymianka Laura, odwiedzając Polskę w latach głębokiego komunizmu, nie wyniosła stamtąd zbyt wielu ciepłych wspomnień poza tymi związanymi z Aleksandrem. Niestety, płomienny polsko-włoski romans zakończył się nieplanowaną ciążą, która stała się początkiem pasma nieszczęść i kolejnych trudnych decyzji, które w krótkim czasie młodzi ludzie musieli podjąć. Przerażona i nieprzygotowana do roli matki Laura zostawia swoją nowonarodzoną córkę pod opieką rodziny chłopaka, a sama decyduje się żyć tak, jakby ta mała dziewczynka miała nigdy więcej nie pojawić się w jej życiu. Po latach jednak głęboko zakopany instynkt macierzyński sprawia, że samotna kobieta w średnim wieku postawia przypomnieć o sobie pewnej gdańskiej rodzinie.

Przedstawiana jako przyjaciółka Aleksandra z przeszłości wchodzi w życie Beaty z całym impetem. Dziewczyna, która nie zdaje sobie sprawy z tego, że przez całe życia oszukiwano ją, wmawiając jej, że jej dziadkowie to w rzeczywistości jej rodzice, z radością przyjmuje od Laury propozycję wyjazdu do Rzymu na studia. W czasie podróży pociągiem do Italii przypadkowo wpada w ramiona szalenie przystojnego Włocha, który oczarowany jej urodą i niewinnością całuje ją. A po wielu miesiącach oczekiwania na telefon widzi ukochaną w telewizji. Tak rozpoczyna się druga, obok historii Laury i Aleksandra, „miłosna” część układanki.

Oczywiście są jeszcze wątki poboczne, np. szukanie odpowiedzi na pytanie, kim jest Olivia Bardos Ribeira, cały zbieg okoliczności, który doprowadził do poprawy sytuacji życiowej Luki, dawne przewinienia młodego Włocha, pierwsza miłość Beaty itd. Niestety, ich „doklejenie” do głównej fabuły zostało zrobione dość topornie, szczególnie wątek zaginionej Delii okazał się wyjątkowo nieudany – w „Awanturze o Basię” odnalezienie zaginionej osoby, która na innym kontynencie straciła pamięć, było ciekawe, w „Rzymskich puzzlach” - po prostu śmieszne. Co więcej, to właśnie z tym wątkiem wiąże się najwięcej błędów logicznych i pomyłek. Dlatego apeluję do autorki, która oczywiście jako debiutantka miała prawo popełnić błędy, by następnym razem zatrudniła naprawdę dobrych korektorów, którzy nie tylko wyłapią błędy językowe (tych właściwie nie ma, brawo!), ale zwrócą uwagę na sprzeczności i absurdy. Przede wszystkim, w Ameryce Południowej jest godzina wcześniejsza niż w Europie, a nie odwrotnie. Poza tym, jeśli najpierw wypomina się komuś, że szalał za prostytutkami, a potem dodaje się, że w sumie wiele osób zastanawiało się, czy mężczyzna na pewno jest heteroseksualny, to jest to dość duża niekonsekwencja. No i jeśli jednym z powodów, dla których młodzi ludzie nie decydują się mieszkać razem przed ślubem, jest ich głęboka wiara, to będąc konsekwentnym, nie wciska się ich do jednego mieszkania, by żyli pod jednym dachem jak „mąż z żoną”. I jeszcze jedno – czy naprawdę „pierwszy raz” każdej pary musi odbywać się w wyniku dramatycznych wydarzeń i w cieniu frustracji?

„Rzymskie puzzle” to taka kolejna miłosna bajeczka, zbudowana według klasycznego schematu przewidzianego dla tego typu powieści – najpierw jest wspaniale, potem coś się psuje na krócej lub dłużej, ale ostatecznie wszyscy i tak będą żyli długo i szczęśliwie. Przyznam, że ta przewidywalność bardzo mnie, bo choć zmieniają się miejsca, okoliczności i imiona bohaterów, to brak oryginalności sprawia, że mam coraz mniejszą ochotę sięgać po tzw. literaturę kobiecą, którą zasilają ostatnio tylko coraz bardziej grafomańskie erotyki albo schematyczne opowiastki dla dużych dziewczynek, które chcą czytać lekkie historyjki o miłości. Annę Elżbietę Branicką, która dopiero zaczyna swoją przygodę z literatura, zachęcam do poszukania innej ścieżki, bo mimo wielu powyższych zastrzeżeń „Rzymskie puzzle” to całkiem niezły kąsek dla czytelniczek lubujących się w przyjemnych, nieco banalnych opowiastkach o uczuciach.

MAG
(mag@dlalejdis.pl)

„Rzymskie puzzle”, Anna Elżbieta Branicka, Gdynia, Wydawnictwo Novea Res, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat