Po przeczytaniu „Pozwól się uwieść” i „Chorwackiej przystani” byłam przekonana, że nazwisko autorki na okładce książki gwarantuje lekką i przyjemną rozrywkę na kilka wieczorów lub dłuższą podróż pociągiem. Wielowątkowe powieści, w których niemal każda postać ma mocno zaakcentowaną tożsamość, jednak zawsze pierwsze skrzypce gra silna kobieta, która musi mierzyć się z wyzwaniami rzucanymi jej przez życie, to specjalność Anny Karpińskiej. Również w przypadku „Sakramentu niedoskonałego” autorka zastosowała taki szablon, dla którego jednak stworzyła wyjątkowe dla siebie tło kryminalno-obyczajowe. Do tej pory jej powieści łatwiej było zaliczyć do obyczajowo-romantycznych, dlatego nową powieścią rozbudziła oczekiwania fanów, żądnych nowych doznań. I prawie udało jej się nie zawieść.
Marzena, która z ulgą i radością przyjęła fakt, że jej młodsza siostra Blanka znalazła mężczyznę, z którym może się związać na całe życie i w którym będzie miała oparcie, nie mogła uwierzyć, że pan młody Donat Król nie dożył nawet poranka po nocy poślubnej. Co wydarzyło się w pokoju młodych po weselu? Zeznanie Blanki są spójne i logiczne, jednak oczywistym jest, że to właśnie ona jako osoba, która ostania widziała denata i która spała z nim w jednym łóżku w momencie, gdy wydawał ostatnie tchnienie, będzie pierwszą osobą podejrzaną o przyczynienie się do jego śmierci. Śledztwo prowadzone przez policjantkę, która zna Marzenę, Blankę i historię rodziny Królów – potentatów w branży ogrodniczej – wykazuje, że młody człowiek nie zmarł śmiercią naturalną, lecz został otruty, a lista osób, które skorzystały na jego odejściu, jest zaskakująco długa. Jednak w toku prowadzenia śledztwa wychodzi na jaw wiele nieznanych dotąd powiązań między członkami rodzin nowożeńców i innych mieszkańców miasteczka. Jaka jest rola tajemniczej Sophii-Zośki w tej historii? I dlaczego pan Bolesław tak szybko ulotnił się z sypialni nowożeńców tamtego feralnego poranka? Czego dotyczyła rozmowa Donata i Romana, po której młodszy z braci zdecydował się opuścić kraj i już w dzień po ślubie wyjechać z żoną do Italii?
Na szczęście Anna Karpińska daje odpowiedzi na te wszystkie pytania, nie pozostawiając czytelnika w niepewności. Oczywiście, nie zamierzam zdradzać, jak zakończy się „Sakrament niedoskonały”, zaznaczę tylko, że choć podejrzewałam prawie każdego bohatera, morderca okazał się prawdziwym zaskoczeniem. I to wielki plus dla autorki – mimo naprawdę uważnego czytania nie udało mi się przewidzieć, kto stoi za zabójstwem. Mam nadzieję, że potencjalni czytelnicy nie obrażą się, jeśli powiem, że niemal pewnym było, że winnym nie jest żaden z głównych podejrzanych. Tego jednak można szybko się domyślić, ponieważ Karpińska zastosowała narrację wielogłosową – zdecydowana część bohaterów mówi swoimi głosami i przedstawia swoją wizję rzeczywistości. Policjantka Gabrysia i jej nowy partner Lucek muszą uważnie wsłuchiwać się w te głosy, by usłyszeć informacje, które na początku wydają się niepozorne, jednak z czasem okazują się mieć kluczowe znaczenie dla śledztwa.
Jestem przekonana, że Anna Karpińska nie zamierza zostać królową kryminałów, a nawet gdyby chciała, to jednak polecam jej zostać przy obyczajówce, bo ta wychodzi jej znakomicie. Momentami „Sakrament niedoskonały” jest bardzo niedoskonały, trochę niepotrzebnie melodramatyczny i udziwniony, ale to mimo wszystko bardzo przyjemne czytadło, typowa rozrywkowa, wciągająca opowieść, do której jednak raczej nie wróci się po raz drugi. Lepiej poczekać na kolejną książkę tej autorki – osobiście mam nadzieję, że wybierając się na wakacje będą mogła wrzucić do torebki jej nową powieść, którą będę się zaczytywała na plaży!
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Anna Karpińska, „Sakrament niedoskonały”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2015
Komentarze