Salutuję, pani generał!

?Sztuka wojny dla kobiet? Chin-Ning Chu jest strategią kompletną. Podobnie zresztą jak jej pierwowzór autorstwa Sun Tzu. Jednak tym razem, zamiast niemal aforystycznego pierwowzoru, dostajemy szeroko omówiony i poparty przykładami zbiór filozofii przetrwania, stawiający razem i w doskonałym kompromisie zwycięstwo, łup zwycięstwa, honor, stosunek do przegranych, klasę i moralność. To nauka o intensyfikacji zdobyczy i minimalizacji ofiar. Nauka dla kobiet (w założeniu), ale to koncepcja tak uniwer



Bo nie chodzi tylko o to, że Chin-Ning Chu nie traktuje w swoim opracowaniu mężczyzn niczym niebyty. Pisze o nich sprawnie, umieszczając ich w kontekście anegdot. Podobnie, a może nawet bardziej, nie da się pisać o mężczyznach bez kontekstu kobiet. Autorka nie ukrywa nawet, ze idealnym charakterem tak w biznesie, jak i w życiu, byłaby hybryda mająca w sobie najlepsze cechy obu płci. Daleko jest Chin-Ning Chu od poglądu, że to kobieta powinna stać w opozycji wobec mężczyzny, nawet gdy z nim walczy. Bo nie rywalizacja jest błędnym sensem ?Sztuki Wojny? a właśnie zagorzały konflikt. Tak bracie i siostro! To jest wojna, ale nigdy nie na wyniszczenie.

W związku z powyższym, szczególnie nie umknęły mojej uwadze tezy, które Chin-Ning Chu stawia o etyce. W sensie ścisłym, autorka pisze o pokonanych, by nie traktować ich jak jeńców i ofiary, a raczej jak koalicjantów, współpracowników, być może przyszłych szefów i szefowe. Bo w gruncie rzeczy ?Sztuka wojny dla kobiet? nie jest strategią wygrywania wojny, ale wirtuozerią wygrywania bitew. Z nimi natomiast mamy do czynienia codziennie i bez ustanku, nawet po osiągnięciu sukcesu ? wtedy przede wszystkim.

Jedną z najważniejszych idei ?Sztuki Wojny dla kobiet? jest nie tyle praca nad sobą, w rozumieniu modyfikowania swojego charakteru dla osiągnięcia określonych celów, ale korzystanie z wrodzonych zalet i wad w kampanii sukcesu. Jednym słowem Chin-Ning Chu nie proponuje zmiany tego kim jesteś, a raczej użycia własnych przymiotów jako oręża.  Za Sun Tzu: ?Na polu walki rzeka nie jest ani wadą ani zaletą. Wszystko zależy od tego w jaki sposób generał użyje jej w czasie bitwy?. Tak też jest z ludzkimi cechami, np. skłonność do współczucia, pozornie nieprzydatna w konfrontacji, może stać się bronią, jeśli jest użyta w odpowiednim czasie i przeciwko odpowiednim osobom.

Książka Chin-Ning Chu jest jednym z lepszych ?poradników? (biorę w cudzysłów bo to słowo samo w sobie hańbiące), jakie miałem okazję przeczytać. Zdecydowana większość z nich jest pełna rad, z którymi człowiek sam nie wie, co ma zrobić, bo ich pozorny atut życiowy i tak weryfikuje rzeczywistość. ?Sztuka wojny dla kobiet? jest natomiast w większej mierze wyprawą mentalną. Wyprawą, która ma swoją genezę w nastawieniu ? postępowanie jest tego nastawienia wynikiem. Nie bez powodu, autorka już w pierwszym rozdziale wymienia: Tao (słuszność), jako przedsięwzięcie motywujące całą sferę ludzkich działań. Tao natomiast nie da się osiągnąć z płytkich pobudek i żądz (np. tylko pieniądza). Do Tao niezbędne jest szczęście. Chin-Ning Chu stwierdza śmiało: ?Jeśli to co robisz nie przynosi ci szczęścia, lepiej od razu zrezygnuj.?

Motyw odpowiedniego nastawienia do walki dominuje tu cały przekaz książki, bo to w umyśle jak twierdzi Sun Tzu jest zwycięstwo, walka w działaniu. Niech na potwierdzenie tej tezy przytoczę kilka maksym Tzu, dotyczących, chyba najważniejszej idei Sztuki wojny: Najpierw wygraj potem walcz. Oto one: ?Stwórz warunki, których twój wróg nie będzie w stanie pokonać; Poczekaj na właściwą okazję, zanim zaczniesz bitwę, tak, żebyś mogła postawić swojego wroga w jak najgorszym położeniu; To ty decydujesz, czy bitwa warta jest tego, żebyś brała w niej udział ? jeśli nie jesteś pewna wygranej, nie walcz; Zwycięstwo tworzy twój wróg; Możesz stworzyć zarówno ofensywne jak i defensywne strategie, których nikt nie będzie w stanie pokonać.? I najważniejsza: ?Zwycięski żołnierz najpierw wygrywa, potem rozpoczyna bitwę; zwyciężeni żołnierze najpierw walczą, potem rozpamiętują klęskę.? ? moja ulubiona. Konia z rzędem temu (tej!), kto nie widzi w tej myśli gwarancji sukcesu.

?Sztuka wojny dla kobiet? umieszczona jest w większości na podłożu pracy zawodowej i biznesu, jednak ważniejsza jest tu kobieca perspektywa analiz. Pomijając już, że Chin-Ning Chu pisze czasami jakby pompatycznie dumna z kobiecości i jakby trochę zła na mężczyzn, ale jestem jednym z nich i również muszę przyznać, że genderowa perspektywa, jaką przyjęła autorka dla legendarnego spisu Sun Tzu, jest jedną z bardziej interesujących adaptacji ?Sztuki wojny? ? nie tylko dla kobiet.

Piotr Budrewicz
(piotr.budrewicz@dlalejdis.pl)

Chin-Ning Chu, ?Sztuka wojny dla kobiet?, Helion


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat