„Wysoka, szczupła, koścista. Ruchy prawie męskie, a słodkie, zadumane, kobiece spojrzenie spod szkieł na oczach” – tak opisuje Marię Dulębiankę jej znajoma działaczka feministyczna.
Zacznę od tego, że siadając do książki nie tylko nie spodziewałam się tak szczegółowego opisu życia Dulębianki, ale też na pewno nie spodziewałam się tak precyzyjnego ukazania realiów życia w wieku XIX, które momentami jest nawet bardziej absorbujące niż sama historia malarki; szczególnie wątki ukazujące ówczesne życie artystyczne. Pokazane zostało jak wyglądały lekcje malowania w europejskich szkołach. Poruszone zostały ważne wątki feministyczne z tym związane. Obnażone zostały na przykład nierówne szanse na polu artystycznym, z którymi zmagała się między innymi Maria Dulębianka. Kobietom odmawiano wstępu do szkół artystycznych, a także malowania aktów; uważano, że wielka kariera zarezerwowana jest wyłącznie dla mężczyzn. W związku z tym Dulębianka, by się szkolić, musiała przenieść się do Paryża. To oczywiście dopiero początek jej podróży, u boku poznanej wkrótce Konopnickiej będzie czekało ją jeszcze wiele przeprowadzek.
Ale wiek XIX przyniósł też parę miłych wydarzeń: założenie pierwszej żeńskiej orkiestry przez Josephine Weinlich, a także sukcesy Olgi Boznańskiej na arenie międzynarodowej czy działania Dulębianki na rzecz kobiet (założenie Komitetu Pracy Obywatelskiej Kobiet).
Książka składa się z 9 części, w których krok po kroku czytelnik śledzi życie malarki. Zawarto tyle informacji, że nie sądzę, aby coś więcej w tym temacie dało się napisać. Oprócz przedstawionych faktów, jest także sporo trafnych spostrzeżeń autorki. Widać ogrom pracy, który Karolina Dzimira-Zarzycka musiała włożyć w napisanie tej książki. Duże wrażenie robią także źródła, do których autorka dotarła. Na końcu książki znajduje się przydatne kalendarium służące do uporządkowania wiedzy. Jest też sporo ilustracji, stanowią one pomocny element przy poznawaniu bohaterów oraz dzieł malarskich głównej bohaterki. Niestety niewiele jej obrazów się zachowało w zbiorach muzealnych, część z nich znajduje się w kolekcjach prywatnych. Szczególnie portrety namalowane za granicą są niemożliwe do odszukania.
Nie widzę żadnych braków w tej książce, czyta się ją przyjemnie, jak opowiadanie, nie biografię. Pomogła w tym na pewno duża liczba zachowanych listów Konopnickiej, które zostały świetnie wplecione w treść. Łatwiej się dzięki nim wczuć w sytuację bohaterek – bo choć nie Konopnicka jest najważniejsza w tej książce, to zajmuje tam sporo miejsca, podobnie zresztą jak w życiu Dulębianki. Przybliżone zostanie także pokrótce życie tych, z którymi droga malarki się przecięła. Była to na przykład Anna Bilińska, Wojciech Gerson, Olga Boznańska – ważne nazwiska dla polskiego malarstwa. Każdy, kto interesuje się sztuką na pewno będzie zadowolony z każdej wzmianki o malarstwie i pokocha tę książkę.
Podsumowując jest to jedna z lepszych biografii jakie czytałam. Warto się przygotować jednak na długą i wymagającą lekturę.
Emilia Ogrodzińska
(emilia.ogrodzinska@dlalejdis.pl)
Karolina Dzimira-Zarzycka „Samotnica. Dwa życia Marii Dulębianki”, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2022
Komentarze