„Samotność ma twoje imię” – recenzja

Recenzja książki „Samotność ma twoje imię”.
Po przeczytaniu książki każda z nas powinna odpowiedzieć sobie na pytanie: „Jakie imię ma moja samotność? Praca? Kariera? Pieniądze? A może samotność nosi imię mojego ukochanego?

Czym jest samotność? Czy można ją zdefiniować i włożyć w sztywne ramy słów? Czy można poczuć na swoim karku jej lodowaty oddech? Można. Bo samotność jest jak trucizna, która bardzo powoli paraliżuje nasze życie, a następnie zamienia je w pasmo utrapień. Po długim czasie wegetacji okazuje się, że tylko ona nam zostaje. Tylko ona może objąć nas swoim ramieniem – silnym i zdradliwym, ale jedynym, które jest w pobliżu.

Główna bohaterka powieści – Ewa, czterdziestokilkuletnia singielka, w objęciach samotności spędza całe dnie i noce. Mimo tego, że jest wrażliwą, czułą kobietą, wydaje jej się, że nie ma na świecie osoby, z którą mogłaby dzielić swoją codzienność. Wielka miłość, w której pokładała wszystkie swoje nadzieje, odeszła wiele lat temu z inną kobietą. Ona została sama, ogołocona z uczuć i marzeń. Dlatego musiała przywdziać pancerz ochronny przed tym, co w życiu najważniejsze. Tak na wszelki wypadek. Żeby się więcej nie rozczarować.

Nie tylko Ewa przeżywa swoją samotność. Odczuwa ją także Janina, która zamknęła się w czterech ścianach po śmierci ukochanego męża, niepełnosprawna Danuta, spełniona mężatka Martyna, zatroskana Hanna. Każda z tych kobiet na swój sposób boryka się z poczuciem osamotnienia. Czy można tego w jakiś sposób uniknąć?

Chyba nie. Monika Oleksa na kartach swojej powieści pokazuje jak destrukcyjna może być samotność. Ale udowadnia też, że bez niej nie umielibyśmy docenić tych ulotnych chwil pełnych szczęścia i radości. Nie wiedzielibyśmy jak to jest kochać i czuć się przez kogoś kochanym.

„Samotność ma twoje imię” nie jest zwykłą powieścią, którą można przeczytać na otarcie łez lub pocieszenie. Ta książka w delikatnych, a zarazem zdecydowanych słowach wzywa do walki o siebie i miłość, która zaskakuje w najmniej odpowiednim momencie. Bo to właśnie ona – królowa wszystkich uczuć powinna również i w naszych sercach zasiadać na swoim tronie. Nie pozwólmy jej uciec, nie zamykajmy przed nią drzwi, bo to ona czyni nasze życie jedynym i niepowtarzalnym. „ (…) droga nie musi oznaczać nudy i znużenia, bo każda dobrze wytyczona trasa doprowadzi do celu; a ważne jest, z kim po tej drodze wędrujemy, bo właśnie obecność drugiej osoby może tą nużącą wędrówkę ożywić i sprawić, że najmniej malownicza trasa najgłębiej wpisze się w serce i pamięć dzięki dłoni, która cicho i bezszelestnie wsunie się w naszą dłoń."

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Monika A. Oleksa, „Samotność ma twoje imię”, wyd. Zysk i S-ka, Poznań, 2014 r



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat