„Samotny poligamista” to wyjątkowa opowieść o niespotykanej rodzinie. Autor – Brady Udall – porusza w swojej powieść problem życia w rodzinie mormońskiej. Głównym bohaterem książki jest Golden. Na pierwszy rzut oka to przykładny mąż czwórki żon oraz ojciec dla dwudziestu ośmiu dzieci. Jednak utrzymanie tak licznej rodziny to nie lada wyzwanie… Próbując mu sprostać zatrudnia się przy budowie domu publicznego, co postanawia zataić przed małżonkami. Mężczyzna brnie w kolejne kłamstwa. Wraz z wyrzutami sumienia zaczyna mu doskwierać nieustanna rywalizacja między żonami. Golden postanawia poszukać pocieszenia u boku ukochanej swojego szefa. Czy ten związek przyniesie mu prawdziwe szczęście? Co jeszcze wydarzy się w licznej rodzinie?
Określenie Mormoni to skrót, którym określa się członków Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Zasady swojej wiary opierają oni na Biblii i mormońskich księgach. Niestety część wyznawców owego kościoła funkcjonuje poza prawem, chociażby w sytuacji, gdy w imię religii, potajemnie zawierają poligamiczne małżeństwa. Często śluby udzielane są bardzo młodym dziewczętom. Po zawarciu takiego związku żona wprowadza się do domu swojego męża, gdzie mieszkają wszystkie jego małżonki oraz ich dzieci. Na utrzymanie wszystkich pracuje tylko głowa rodziny, czyli mąż i ojciec. Kobiety mają tylko jedną rolę - co roku urodzić kolejne dziecko. Właśnie taki jest mormoński ideał.
„Samotny poligamista” obnaża największe wady życia w poligamicznej rodzinie, gdzie tak naprawdę nikt nie jest szczęśliwy. Żony muszą nieustanie rywalizować o każdą sekundę uwagi męża. Mężczyzna nosi na barkach odpowiedzialność zarobienia na utrzymanie całej rodziny, która zazwyczaj żyje w ogromnej nędzy. Natomiast dzieci nie mogą liczyć na uwagę rodziców, którzy zwyczajnie nie mają czasu, żeby zainteresować się losem pojedynczego potomka. Brady Udall ukazuje przeszywającą samotność z jaką musi zmagać się główny bohater powieści. Trzeba przyznać, że robi to w sposób bardzo trafny. Momentami poruszający do szpiku kości. Pewnie nikt nie spodziewa się, że w tak licznej rodzinie można być tak bardzo samotnym. A jednak można…
Język, którym posługuje się autor jest bardzo jasny i prosty. Za jego pomocą bez problemu trafia do każdego odbiorcy. Jednak uważam, że momentami powieść wydaje się nudna i monotonna. Dzieje się tak głównie za sprawą czasem zbyt rozbudowanych opisów, chociażby przy opisie poszukiwania przez Goldena wolnej łazienki. Wątki takie rozpraszają czytelnika i sprawiają, że odciąga on swoją uwagę od głównego problemu. Jednak muszę zaznaczyć, że moim zdaniem to jedyny minus tej książki.
„Samotny poligamista” to książka z gatunku tych, które wywołują w czytelniku refleksje. Zdecydowanie nie jest to powieść łatwa i przyjemna, ale być może dzięki niej nie jedna z nas zacznie lepiej doceniać to, co daje jej los… Warto po nią sięgnąć w momencie, gdy mamy siłę na podjęcie trudnych tematów, bo z powieścią tą można przeżyć niesamowitą przygodę, dzięki której poznamy życie w zupełnie innej kulturze i religii niż ta, którą znamy na co dzień.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Brady Udall, „Samotny Poligamista”, Warszawa, Świat Książki, 2013
Komentarze