Znakomicie wyszkolony dzięki wieloletniej walce i służbie jako najemny żołnierz. Jego celem jest wybicie wszystkich Awarów. Ci barbarzyńcy mają w zwyczaju palić całe wioski, niszczyć plony, a biednych wieśniaków na wszelki wypadek torturować. W takich właśnie okolicznościach zginęła przed laty żona Rogana. Odtąd jego serce wypełnia wyłącznie nienawiść i chęć wyrównania własnej straty.
Juraj Cervenak we wstępnie do książki „Czarnoksiężnik. Władca Wilków” pisze, że pomysł na słowiańskie fantasy osadzone w realiach historycznych przyszedł mu m.in. po przeczytaniu kilku części cyklu o Wiedźminie. Ten impuls przerodził się w wieloletnie już obecnie poznawanie historii własnego kraju oraz państw ościennych. Historia Rogana i jego przyjaciół jest wprawdzie osadzona w świecie fantasy, ale wiele jego elementów istniało kiedyś naprawdę. Słowiańscy Bogowie więksi i pomniejsi, wojownicy Awarscy, migracje bohaterów, którzy wracają po latach walk do własnych wiosek. Poszczególne fabularne wątki powieści przeplatają się z faktami historycznymi. Pozostałe, co niedopowiedziane, można tylko sobie wyobrazić, co właśnie autor na naszych oczach czyni.
„Czarnoksiężnik. Władca Wilków” charakteryzuje się dobrym tempem, wyrazistymi postaciami, ciętym dowcipem. Życie w słowiańskiej osadzie to nie bajka, ale jednocześnie w tym świecie na piwo chodzi się do gospody gnoma Zdrawka. Wprawdzie znaczniejsi władcy zaczynają już przyjmować chrzest, ale nadal wiele plemion czci Swarożyca, Peruna, Welesa. A uprawianie magii nie jest w zasadzie niczym niezwykłym. Nasz bohater, który podąża śladem znienawidzonych wojowników, poznaje po drodze kilku sprzymierzeńców. Może nie do końca jest im przychylny, bo woli walczyć sam i polegać wyłącznie na sobie samym. Jednak w różnych, nie do końca miłych okolicznościach, przekona się, że czasem dobrzy znajomi są naprawdę przydatni. W dodatku sam Czarnobóg przekazuje mu ważną misję do wykonania. Rogana zatem czeka dalsza wyprawa. W zasadzie to i tak nie szkodzi, bo on nie ma dokąd wrócić, ani do kogo.
Polskie wydanie książki ukazuje się (prawie) dekadę później niż oryginał. Autor zaznacza, że to nawet i dobrze, ponieważ dzięki temu mógł dokonać pewnych korekt. Jak podkreśla, wyłącznie na korzyść czytelnika. Z poprawkami czy bez „Władca wilków” to po prostu świetnie napisane fantasy. Co więcej słowiańskie, a więc i bliskie naszej kulturze. Z niecierpliwością będę więc oczekiwać na naszą edycję kolejnego tomu przygód Rogana „Miecz Radgosta”.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Juraj Cervenak, „Czarnoksiężnik. Władca Wilków”, Instytut Wydawniczy ERICA, Warszawa 2012
Komentarze