Główna bohaterka, Iga, ma 40 lat i właśnie dowiedziała się, że jej mąż doszedł do wniosku, że nigdy nie była kobietą jego życia i zdecydował się odejść. Świeżo upieczona rozwódka wyjeżdża do sanatorium, gdzie nieco reperuje nadszarpnięte nerwy oraz poznaje nową przyjaciółkę. To jednak nie koniec nowych znajomości w życiu naszej bohaterki, gdyż na horyzoncie pojawia rzecz jasna, bardzo interesujący ktoś…
Autorka zgrabnie rozgrywa wytarte schematy powieści romantycznej, koncentrującej się na gwałtownej życiowej przemianie kogoś, kto sam siebie uważał do tej pory za niewartego uwagi. Iga początkowo nie wzbudza zbyt dużego zainteresowania czytelnika: ot typowa porzucona żona, do tej pory ciągle skoncentrowana na potrzebach innych. Z czasem jednak Iga rozkwita, tak samo jak nasze zainteresowanie losami tej postaci: nowe doświadczenia podróże, nowe pasje, nowi ludzie; to wszystko sprawia, że dotychczasowa szara myszka zmienia się w kogoś, czyim losom sekundujemy na każdym kroku.
Ciekawie wybrzmiewa także wątek odkrycia swojej nowej drogi w postaci powrotu do malarstwa: rezygnacja ze sztuki na rzecz małżeństwa, to dosyć powszechny motyw literacki, ale tutaj został ładnie rozegrany i zajmująco poprowadzony. Rzecz jasna nie obyło się bez bajkowego niemalże rozwiązania w postaci ogromnego sukcesu w świecie artystycznym, ale w tym przypadku nie było to rozwiązanie tak niewiarygodne, by raziło.
Zajączkowskiej udało się także stworzyć postać, która dojrzewa na własnych warunkach. Iga nie rzuca się na nowego mężczyznę, który pojawia się w jej życiu; początkowa nieufność musi zostać rozbrojona, bohaterka zbyt dobrze czuje się prowadząc życie na własnych warunkach i nie zamierza z niego zrezygnować dla kogoś niewartego jej uwagi. Aleks, tajemniczy nieznajomy z parku, musi się naprawdę postarać, by zdobyć serce zranionej kobiety. Czy mu się to uda? Czy Iga pozwoli się sobie zakochać na nowo?
„Sanatorium uczuć” nie jest oczywiście żadnym przełomowym dziełem, jednak w kategorii sympatycznego czytadła sprawdza się znakomicie: bohaterowie są sympatyczni (no może poza wyjątkowo nieprzyjemnym typem, jakim jest były mąż Igi, paskudny kobieciarz), wszystkie smutne sytuacje znajdują swoje szczęśliwe zakończenie, a przesłanie jest jednoznacznie pozytywne: nigdy nie jest za późno, by zmienić na lepsze swoje życie.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Monika Zajączkowska, Sanatorium uczuć, BookEdit, Warszawa 2022
Komentarze