„Scenopis od wieczności (listy)” – recenzja

Recenzja książki „Scenopis od wieczności (listy)”.
W 1974 Józef Baran, wówczas debiutujący poeta mieszkający w małej miejscowości, otrzymał niespodziewany list z Paryża. Zaskakujący był również nadawca – Sławomir Mrożek.

Ten pierwszy list zapoczątkował długą korespondencję między mężczyznami, którą w 2014 Józef Baran przygotował dla czytelników w formie książki. Sławomir Mrożek, znany dramatopisarz, będący na emigracji, po zapoznaniu się z debiutem Józefa Barana skierował do niego wiadomość na adres wydawcy jego poezji. List wywołał u poety zarówno zdziwienie, jak i wniebowzięcie. Odpisał i, jak przyznał w „Scenopisie od wieczności”, napisałby kolejny list, nawet mimo braku odpowiedzi. Ta jednak przyszła. 

Czytelnik zapoznający się z korespondencją z lat 1974-1992 wkracza w prywatny świat ludzi pióra, których codziennością jest tworzenie. Poznaje rozwijającą się i dojrzewającą w czasie dialogu relację między mistrzem (Mrożkiem) a uczniem (Baranem). Poeta w listach zadawał wiele pytań, dotyczących zarówno pisania czy życia twórczego, jak i zawiłości świata, natury człowieka. W większości Sławomir Mrożek wykazywał się ogromną cierpliwością i zaspokajał ciekawość Józefa Barana.

Ten we wstępie przyznaje, że wymiana listów ogromnie go dowartościowywała. Znany autor poświęcał czas początkującemu poecie i pomagał mu w rozwikłaniu życiowych zagadek. Czytelnik dzięki tym listom poznaje proces dojrzewania człowieka i ewolucję artysty. Na początku, jak sam przyznaje, Józef Baran zachowywał się niczym zakochany młodzik, z uwielbieniem odpowiadał na listy Mrożka, prawił mu komplementy, wysyłał swoją twórczość. Z czasem jednak pozwalał sobie na aluzje czy krytyczne komentarze dotyczące twórczości dramatopisarza.

A co w tej korespondencji było dla Sławomira Mrożka? Józef Baran właściwie nigdy nie dowiedział się, dlaczego akurat on dostał list. Na pewno istotny był jego interesujący debiut. W dalszej jednak wymianie listów poeta stał się informatorem z kraju: przybliżał swoją codzienność – życie w PRL-u, opowiadał o polskim środowisku literackim. Może dla Mrożka młody poeta był również lustrem, w którym odbijała się jego własna młodość, jego początki literackie i nieustająca ciekawość życia.

Niezmiernie istotne w książce są wstęp Józefa Barana i posłowie profesora Wojciecha Ligęzy. We wstępie czytelnik poznaje tło korespondencji, ale również „smaczki”, jak wrażenia Barana z pierwszego spotkania z Mrożkiem, które, pomimo żywej korespondencji, nie wypadło tak kolorowo. Natomiast posłowie pozwala na podsumowanie skończonej właśnie lektury bogatych w treści listów. Profesor Ligęza zaznacza na przykład, jak Sławomir Mrożek przedstwia siebie w prywatnej korespondencji, oraz to, że w twórczości nie zwierza się czytelnikowi. Natomiast Baran wydaniem „Scenopisu od wieczności” zaskoczył talentem prozatorskim.

Ta gruba, wydana w twardej oprawie, książka będzie ucztą dla ludzi interesujących się autorami korespondencji, ale też literaturą w ogóle. To nie tylko wejście w głąb życia dwóch literatów, listy zawierają liczne nawiązania do literatury, sztuki ogólnie czy konretnych twórców, np. Gombrowicza i Manna. Podane w interesujący sposób i okraszone komentarzami Mrożka czy Barana są niezwykłą wartością „Scenopisu od wieczności”.

Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)

Józef Baran, Sławomir Mrożek, „Scenopis od wieczności (listy)”, Poznań, Zysk i S-ka Wydawnictwo, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat