Jak zapowiada tytuł, książka składa się ze scen, które opowiadają o życiu różnych ludzi we współczesnej Polsce. Opowieści jest dziesięć, każda inna i równie ciekawa. A w nich ludzie ze swoimi demonami, problemami, nierozwiązanymi sprawami, toczący walkę o lepsze jutro. Zbiór opowiadań jest niepozorny, zaledwie 200 stron, ciekawa okładka, a na niej szare twarze, w których być może odnajdziemy swoją… Czyta się ekspresowo, a każda z opowieści nauczyła mnie spojrzenia na świat nieco szerzej; zauważenia, że wokół nas są ludzie, który walczą o to, by nie zmarnować szans... Ta kobieta, której dziecko krzyczy tak, że słychać je na drugim końcu ulicy i która nie potrafi go uspokoić, to samotna matka chłopca z niepełnosprawnością, która walczy o lepszy byt nie tylko dla niego, ale i dla siebie. Bezdomny, którego mijamy z obrzydzeniem, szukający pożywienia w śmietnikach, to człowiek, który w którymś momencie się pogubił, też potrzebuje ciepłego kąta, czystego ubrania. Elegancki biznesmen jeżdżący drogim autem może być gwałcicielem, który chętnie wykorzysta potrzebującą pomocy kobietę, a bezdomny może bezinteresownie uratować komuś życie. Ta oszołomiona kobieta błądząca po nocy, może szukać swojego męża, który wyszedł z domu i udał się w nieznaną stronę. Ilu ludzi – tyle historii. Książka Pawłowskiego na pewno ma jeden cel – wstrząsnąć nami, żebyśmy przestali patrzeć tylko ma czubek własnego nosa, a starali się spojrzeć na ludzi otaczających nas w szerszej perspektywie i przede wszystkim, żebyśmy nauczyli się nie oceniać pochopnie.
Opowiadania są bardzo ciekawe, nie raz łezka zakręciła się w oku. Ludzie w nich opisani są tacy zwyczajni, bliscy. Może znajdziemy w nich naszego sąsiada albo nielubianego współpracownika? Książka naprawdę daje do myślenia i zostawia ślad w czytelniku. Jak często panuje znieczulica i łatwo jest nam stawiać jednoznaczne oceny, a trudniej po prostu pomóc komuś w potrzebie? Kiedy my spokojnie śpimy, miasto budzi się do życia, a z nim ludzkie dramaty i niepokoje.
Czas spędzony z tą książką na pewno nie był zmarnowany. To była lekcja życia i pokory. Cytując słowa jednego z bohaterów: „bez wariatów świat przestałby istnieć”. Może i na nasze życie uda się po tej fascynującej lekturze spojrzeć z nieco innej perspektywy? Polecam z całego serca. Autorowi gratuluję kreatywności w wymyślaniu tak różnych historii, o tak innym ładunku emocjonalnym. Jedne było inspirujące, inne przerażające, smutne, skłaniające do przemyśleń, a jeszcze inne wydawały się nieprawdopodobne i na tym chyba polega fenomen tej książki, że po przeczytaniu jednego opowiadania, było pewne, że kolejne przyniesie ze sobą całkiem odmienne emocje. Nie ukrywam, że książkę pochłonęłam w ciągu jednego dnia i chciałam więcej. Chętnie przeczytałabym kontynuacje przeżyć bohaterów i dowiedziałabym się, jak potoczyły się ich losy. Czy dalej walczą, a może się poddali?
Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)
Piotr Pawłowski, „Sceny z życia ludzi”, Novae Res, Gdynia, 2023 r.
Komentarze