Pod koniec września 2016 roku ukazała się pierwsza książka kulinarna pt. „Sceny kuchenne” napisana przez aktorkę Marię Pakulnis i związanego od wielu lat z branżą gastronomiczną Janusza Mizera.
Książka jest bardzo ładnie wydana. Przepisy opatrzone są pięknymi zdjęciami potraw, jak i duetu autorskiego. Nie jest to typowa książka kulinarna, bo znajdziemy w niej również eseje pisane przez Marię i Janusza na najprzeróżniejsze tematy: od ich wspólnej historii, po opowieści o gotowaniu, potrawach i podróżach (nie tylko tych kulinarnych). To eseje o życiu, przyjaźni, miłości do ludzi i gotowania.
Bardzo lubię książki kulinarne, ale nie ukrywam, że według mnie najciekawsze są te, w których znajdę coś więcej niż przepisy. I nie interesuje mnie, czy taką książkę napisał ktoś propagujący zdrowe żywienie, celebryta, czy aktor, ważne by z książki biła prawda i by czuć w niej było miłość autora do gotowania.
To wszystko mają „Sceny kuchenne”. Z nich bije ciepło domowego ogniska. Już przeglądając tą książkę wyobrażałam sobie domową kuchnię, gwar, gotującą parę i kilka osób czekających na to, co stworzą. Ze strony na stronę widziałam pasję, pogodę ducha, poniekąd chęć na opiekowanie się innymi. Ta książka wręcz mówi „chodźcie do nas, mamy dla Was coś pysznego” „damy Wam smacznie zjeść”.
Autorzy wspominają, że „nasza kuchnia to dla nas centrum wszechświata”, we wstępie dodają, że „to teatr działań kuchennych, w którym odgrywamy Sceny kuchenne”.
Połączenie kuchni włoskiej, śląskiej i mazurskiej od razu zachęca czytelnika do działania, do improwizacji i bycia w kuchni kreatywnym. W „Scenach kuchennych” znajdziemy przepisy na śniadania, zupy, dania główne i desery. I mnóstwo przepisów na potrawy z rybami. W końcu Maria Pakulnis pochodzi z Giżycka, a książka powstała pod patronatem tego miasta, więc nie mogło w niej zabraknąć rybnych akcentów.
Przyznam się, że mam już kilka zaznaczonych przepisów, które tylko czekają na wypróbowanie. Zamierzam zrobić swoją pierwszą w życiu konfiturę z czerwonej cebuli, pomidorową na białym winie z jabłkami, selerem i cynamonem (swoją droga, co za genialny pomysł na „odczarowanie” zwykłej pomidorowej), sałatkę z makaronu sojowego na ostro, truskawkowe tiramisu, czy żurawinówkę i limoncello.
„Sceny kuchenne” to świetna książka na jesienne (i nie tylko) gotowanie. Po jej przeczytaniu aż się chce oddać to ciepło, tą pasję w przygotowywaniu potraw, którą czuć od Marii Pakulnis i Janusza Mizera w swoje własnej kuchni. Chce się działać i tworzyć własne sceny kuchenne.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Maria Pakulnis, Janusz Mizera, Sceny kuchenne, Wydawnictwo Edipresse Ksiażki, Warszawa 2016
Komentarze