„Schemat” – recenzja

Recenzja książki „Schemat”.
Książka określona na okładce jako „psychothriller” stawia sobie wysoko poprzeczkę. Czy jest jednak w stanie do niej doskoczyć, zanim czytelnik znudzi się i zaśnie przy jej lekturze?

Nie wiem, jak w przypadku innych psychothrillerów, ale „Schemat” Arno Strobela zdecydowanie może być wzorem dla tego gatunku. Choć poprzeczka jest postawiona wysoko, to powieść ta pokonuje ją z łatwością, trzymając czytelnika w napięciu, oferując mu liczne zaskoczenia i zwroty akcji, nietuzinkowych bohaterów i wspaniałą wręcz konstrukcję warsztatu pisarza.

Nina Hartmann to młoda studentka, co jakiś czas pisząca recenzje książek. Pewnego dnia dostaje fragment jednej ze skrytykowanych powieści, wyryty na… ludzkiej skórze. Krótko potem znika i dołącza do grona kobiet, które wraz ze znaną córką popularnego, niemieckiego wydawcy padają ofiarą psychopaty. Wszystkie tropy prowadzą w jedno miejsce – do książki, która została skrytykowana w recenzji, i której fragmenty zapisane na kobiecej skórze są przesyłane do redakcji. Która z przewijających się postaci ma nieczyste sumienie? Jaki zatarg tkwi jak zadra między prowadzącymi śledztwo? Czy uda się znaleźć kolejne dziewczyny, zanim do redakcji zostanie przysłanych kolejnych 340 stron książki?

Sam Arno Strobel tłumaczył, że swoją książkę zawsze opiera na ludziach, których spotyka, i na sytuacjach, które widzi wokół siebie. Stąd wziął pomysł na fabułę: skoro twórczość jednego pisarza może wzbudzić tyle emocji, to dlaczego nie może obudzić psychopaty? To udało się pisarzowi doskonale – jego tajemniczy, ukrywający się w mroku, a jednocześnie dość niepozorny morderca przeraża czytelnika, zaskakuje swoim postępowaniem i bezdusznością. Sieć wzajemnych powiązań i małych grzeszków, które chcą ukryć wszystkie postacie, nie pomaga w podążaniu główną drogą, tropem psychopaty. Zbrodnia wydaje się tym okrutniejsza, im bardziej poznajemy osobę, która się jej dopuszcza.

Genialnie wręcz „Schemat” wygląda pod względem warsztatu i techniki budowania fabuły. To powieść w powieści, która zawiera w sobie jeszcze jedną powieść. Książka, która opowiada o zdarzeniach, jakie są opisywane w książce o tym samym tytule, i które odtwarza morderca, tworząc kolejną, makabryczną lekturę. Majstersztyk autora wart jest docenienia, zwłaszcza że nie wpisuje się w obecny dziś w literaturze kryminalnej kanon powieści. Miło czyta się coś, co porywa czytelnika od pierwszych kartek, a jednocześnie jest tak inne od tego, co znamy w klasyce gatunku.

Arno Strobel stworzył „schemat” w taki sposób, że trudno się oderwać od lektury. Sama zrobiłam to z trudem, i po zakończeniu powieści miałam klasycznego „kaca książkowego” – trudno było mi się wziąć za inną pozycję, bo wciąż rozmyślałam nad fabułą tej książki. Takie książki życzyłabym sobie czytać już zawsze – tak wciągające, posiadające taką równowagę zarówno fabuły, jak i postaci.

Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)

Arno Strobel, „Schemat”, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2014.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat