Uważam, jako pedagog i jako matka, że Marię Montessori można zaliczyć do postaci, które miały największy wpływ na rozwój światowej pedagogiki. Nie wyobrażam sobie współczesnej myśli pedagogicznej bez Montessori i uważam, że powinna być obecna w szkołach. Obecnie, przynajmniej w polskiej edukacji, króluje model pruski, w którym nie ma miejsca na swobodny rozwój, wymianę myśli, rozwijanie indywidualnych umiejętności. Oczywiście są nauczyciele, którzy wprowadzają elementy pedagogiki montessoriańskiej, jednak są oni chlubnymi wyjątkami w czymś, co powinno być normą.
System wychowawczy Marii Montessori pomaga we wszechstronnym rozwoju dziecka, pozwalając mu przy tym na rozwijanie swoich indywidualnych zainteresowań. Zajęcia pomagają dziecku wzrastać całościowo tzn. rozwijają umiejętności społeczne, emocjonalne, psychofizyczne oraz intelektualne. Lekcje prowadzone w duchu Montessori pozwalają dziecku na autentyczne zainteresowanie i radość płynącą z nauki. System Montessori w procesie edukacyjnym stosuje specjalnie zaprojektowane do tego pomoce edukacyjne. Brzmi fantastycznie, nieprawdaż? Taki system mógł wymyślić tylko ktoś wyjątkowy, kochający dzieci, odważny i o niebanalnym podejściu. Maria Montessori.
Powieść „Sekret Marii” inspirowana jest życiem Montessori – pierwszej kobiety we Włoszech, która otrzymała dyplom lekarski, a następnie od podstaw sama stworzyła system wychowywania dzieci. Dziś kobieta – lekarz; kobieta – przedsiębiorca zakładająca własne przedszkole nie dziwi nikogo. W czasach Montessori jej wyczyn graniczył z cudem. Wszystko, co osiągnęła bohaterka było okupione ogromną pracą i wieloma poświęceniami. Wtedy kobiety nie miały zbyt wiele do powiedzenia; ich rola ograniczała się do prowadzenia domu, dbania o męża i dzieci. Studia przeznaczone były dla mężczyzn – podobno bardziej inteligentnych. Nic zatem dziwnego, że Maria stała się swego rodzaju ewenementem. Kobieta, pilnie obserwowana przez nieprzychylnych ludzi, na swój sukces musiała zapracować dużo ciężej niż mężczyźni i udowodnić, że nie znalazła się tam przypadkiem. Wkrótce rozpoczęła pracę na oddziale dziecięcym w klinice psychiatrycznej, gdzie opiekowała się dziećmi, które nikogo nie obchodziły. Maria, dzięki innowacyjnemu podejściu, tworzeniu różnych pomocy, nauczyła je liczyć, czytać i pisać, a następnie opracowała własną metodę edukowania, rozpoczynając swoją karierę. Karierę okupioną wieloma wyrzeczeniami, z których największym była rezygnacja z założenia własnej rodziny.
Autorka, Laura Baldini, stworzyła piękną powieść o kobiecie – reformatorce, która postanowiła zawalczyć o swoje marzenia; która, na przekór panującym stereotypom, swoim życiem udowodniła, że można coś zmienić. Nie spodziewałam się, że ta historia dostarczy mi tak wielu wzruszeń, tak wielu emocji i tak wielu wypieków na policzkach.
„Pracuj nad sukcesem w ciszy. Niech krzyczą za Ciebie Twoje osiągnięcia”. Ta maksyma doskonale obrazuje osobę Marii Montessori, z której przykład powinny brać współczesne, rozwrzeszczane i w większości po prostu głupie feministki. Może zamiast latać po mieście z transparentami i tworzyć na Facebooku pierdylion postów o tym jak mają źle w świecie mężczyzn (białego patriarchatu), po prostu zaczęły coś robić, aby pokazać, że stać je na więcej? Udowodnić swoją pracą, że potrafią lepiej?
„Sekret Marii” to kawał doskonałej powieści; doskonałej i interesująco napisanej. Historia Montessori daje wiarę i nadzieję, a co najważniejsze motywuje do działania. Polecam ją z całego serca.
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Laura Baldini, „Sekret Marii”, Znak, Kraków, 2021.
Komentarze