„Sekret, którego nie zdradzę” – recenzja

Recenzja książki „Sekret, którego nie zdradzę”.
Powszechnie uważamy, że dzieci są szczere oraz niewinne. Nie przypuszczamy, że mogą być wyrachowane i gotowe zabić.

„Sekret, którego nie zdradzę” Tess Gerritsen to jeden z lepiej napisanych kryminałów jakie do tej pory czytałam. Ponownie spotykamy się z dobrze nam znanymi bohaterkami książek pisarki - detektyw Jane  Rizzoli i patolog Maurą Isles. Jednak pierwszy raz głównymi bohaterami zbrodni są… dzieci. Krąży nad nimi tajemnica z przeszłości, która w dorosłym życiu doprowadza do śmierci trójkę z nich.

Wszystko zaczyna się bardzo niewinnie. Uczniowie podstawówki spędzają czas po szkole w ośrodku katolickim Apple Tree, gdzie opiekuje się nimi małżeństwo w średnim wieku. Dzieci przebywają tam dopóki nie odbiorą ich rodzice wracający z pracy. Wiek podopiecznych jest  w przedziale od pięciu do dwunastu lat. Po zajęciach ze szkoły do ośrodka przewozi je syn właścicieli - dwudziestokilkuletni Martin Stanek.

Zarówno dzieci jak i ich rodzice są szczęśliwi, że mogą korzystać z takiej świetlicy. Wszystko zmienia się, gdy ginie dziewięcioletnia Lizzie. Poszukiwania dziewczynki nie przynoszą rezultatu. Dopiero odnalezienie czapki zaginionej przez Holly Devine w autobusie szkolnym naprowadza śledczych na trop. Okazuje się, że to syn właścicieli ośrodka Apple Tree - Martin Stanek - uprowadził małą Lizzie i najpewniej zabił. Niestety nikt nie jest tego w stanie  udowodnić. Tak samo jak faktu, że Stankowie bili dzieci i stosowali w ośrodku praktyki satanistyczne. Cała rodzina trafia na długie lata do więzienia.

Dwadzieścia lat później okazuje się, że byli niewinni, jednak wtedy nie żyje już żadne z nich. Dzieci, którymi się tak gorliwie opiekowali, pod wpływem otoczenia, licznych przesłuchań, rozmów z rodzicami, prokuratorem oraz dyskusji między sobą, oskarżyły ich o rzeczy, na które nie wpadłby niejeden dorosły. Tak zmanipulowano umysły tych niewinnych istot, że wymyśliły one historię, która posłużyła za akt oskarżenia.

Po dwóch dekadach okazuje się że z piątki dzieci, które pewnego dnia jechały ze szkoły autobusem do Apple Tree, troje umiera męczeńską śmiercią. Jedna osoba ginie w  pożarze, druga umiera i po śmierci ktoś wyłupuje jej oczy. Trzecia również umiera, jednak ma przebitą pierś strzałami. Giną oni  w taki sam sposób, jak święci, których zabito w dniach, w których przypadały daty narodzin dzieci. Jednak Martin Stanek, jedyny żyjący jeszcze członek rodziny Stanków odsiaduje karę więzienia. Kto jest więc zabójcą? Czy może nim się okazać jedno z dzieci jadących tego feralnego dnia, kiedy zaczęła się cała historia autobusem?

„Sekret, którego nie zdradzę” Tess Gerritsen to jedna z lepiej napisanych opowieści o przygodach detektyw Jane Rizzoli i patolog Maury Isles. Jest bardzo ciekawa i do końca trzyma w napięciu. Warto ją  przeczytać.

Agnieszka Krakowiak
(agnieszka.krakowiak@dlalejdis.pl)

Tess Gerritsen, Sekret, którego nie zdradzę , Warszawa, Wydawnictwo Albatros Sp.zo.o., 2017.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat