„Sekretny język kotów” - recenzja

Recenzja książki „Sekretny język kotów”.
Koty mówią nie tylko w Wigilię.

Od dziecka kocham koty i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Ścieżkę kariery związałam z kolei z językiem, co wynika z zainteresowania nim i przekłada się na dbałość o niego. „Sekretny język kotów” widział mi się więc nie tylko jako ciekawa nowość, ale także publikacja dająca możliwość skonfrontowania własnych obserwacji z obserwacjami autorki.

Miauczenie, gruchanie, mruczenie i prychanie to nieliczne dźwięki, jakimi tak naprawdę dysponują koty. Kraina ich języka pod względem fonetyki jest niezwykle bogata, czemu nie zaprzeczy nikt, kto miał z kotami do czynienia. Aspekt znaczeniowy może być jednak jeszcze bogatszy, co autorka próbuje udowodnić i wyjaśnić, aby pomóc czytelnikom jeszcze lepiej zrozumieć swoje koty. Książkę poleca m.in. Sonia Maciuszek, behawiorystka zwierząt domowych.

Nie bez powodu wspomniałam, że jestem wyczulona na różnego rodzaju kwestie związane z językiem. Jako że Schötz z zawodu zajmuje się językiem, o tyle bardziej raziły mnie wszelkie błędy redakcyjno-wydawnicze. A trafiłam na parę. Było to głównie podwajanie liter, krótkich słów, ale jednak. Na szczęście wydanie ogółem prezentuje się nieźle, chociażby dzięki estetycznym i ładnym ilustracjom. Ich lekka kreska dobrze dopasowała się do tematu, dźwięku, melodii.

Zanim doszło się do zgłębiania zagadnień fonetycznych i ich znaczeń, był czas na poznawanie punktu widzenia autorki. Uporządkowany i przemyślany podział na rozdziały usprawnił czytanie. Podobało mi się, że dokładnie wyjaśniła, z czym zaczynała. Opowiedziała trochę o swoich kotach, które obserwowała i dzięki temu doszła do pewnych wniosków.

A te, trzeba przyznać, były ciekawe i poparte rzetelnymi badaniami. Warsztat i przygotowanie do napisania tej niedługiej książki Schötz musiała potraktować poważnie. Mimo to nie pisała w sposób, jakby pozjadała wszystkie rozumy świata. Ciągle podkreślała, że zgłębianie kociej mowy to proces wciąż trwający. Zachęcała tym samym czytelników do badań na własną rękę. Oprócz przytaczanych wielu przykładów, w książce znalazł się interesujący słowniczek oraz przystępnie skonstruowane tabelki ze znakami odnoszącymi się do omawianych dźwięków.

Kwestia tłumaczenia zaskoczyła mnie pozytywnie, ponieważ trochę się bałam, jak wyjdzie. E. Skowrońska poradziła sobie świetnie, gdyż językowo, mimo że oryginał został przecież napisany przez Szwedkę po niemiecku, nie trafiłam na żadne zgrzyty.

Całość napisana została jak najbardziej przystępnie. Teorię wyłożono w sposób klarowny i ciekawy. Książka nie przypominała więc sztywnego wykładu czy literatury naukowej. Wciąż jednak trzymała odpowiedni poziom. Obyło się bez ogólników czy domniemywań, domysłów i niepopartych niczym szczególnym wyobrażeń.

„Sekretny język kotów” rozjaśnia w udany sposób sprawę kociej mowy. Cierpliwi i spostrzegawczy kociarze z pewnością dzięki temu potwierdzą swoje wnioski wysnute z własnych obserwacji. Wzbogacą również swoje spojrzenie o nową perspektywę lub pomysły. Wiele osób niewątpliwie dowie się czegoś nowego. Dzięki temu, jak przystępnie kocia komunikacja została tu opisana, być może niejeden właściciel dzięki temu lepiej dogada się ze swoim pupilem lub pupilami.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Susanne Schötz, „Sekretny język kotów”, Wydawnictwo Kobiece, 2019.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat