Sekretny świat zakonu

Recenzja książki „Klasztor”.
Najnowsza powieść Karnezisa, to przykład, jak zrobić prawdziwą sztukę z niczego. Banalny temat w pięknym opakowaniu podbije serca czytelników.

Hiszpania, początek XX wieku. W klasztorze Matki Boskiej Miłosiernej, nieoczekiwanie pojawia się niemowlę.

Życie sióstr zakonnych, zmienia się wraz z nowymi emocjami. Zakonnice, do tej pory, skoncentrowane jedynie na służbie Bogu, odkrywają swą kobiecą naturę. Na światło dzienne wychodzą ich własne ambicje, żale, potrzeby, a także demony przeszłości. Klasztor, do tej pory cichy i rozbrzmiewający szeptem modłów, staje się miejscem intryg i bezpardonowej walki. Jaki ma w tym udział biskup, regularnie odwiedzający siostry, oraz co ukrywa matka przełożona, dowiecie się już sami.

Nie da się ukryć, że historia opowiedziana przez Panosa Karnezisa, jest stara jak świat i nie przynosi żadnego powiewu nowości do literatury współczesnej. Pisarz, postanowił jednak oczarować nas nie treścią swej powieści, a jej przedstawieniem. Skoncentrowanie się całkowicie na formie przekazu, pozwoliło mu na osiągnięcie mistrzostwa stylu.

Doskonale poprowadzona akcja, stopniowanie napięcia oraz zróżnicowanie postaci, to swoisty majstersztyk. Głęboka analiza ludzkich zachowań i motywacji, czyni „Klasztor” szczerą odpowiedzią na pytanie-kim jesteśmy i do czego jesteśmy zdolni?

Szalenie ciekawa w tym wszystkim jest różnorodność postaci, które choć podporządkowane kwestii nadrzędnej, czyli służbie Bogu, to jednak myślą, czują, a przede wszystkim czynią inaczej. To zdecydowanie wyróżnia prozę Karnezisa.

Tak samo jak surowa scenografia, oszczędność dialogów oraz dbałość o szczegóły. Pozwala to czytelnikowi skoncentrować się na najważniejszym, czyli ludziach, którzy są sercem powieści.

Panos Karnezis porusza tematy trudne dla Kościoła, kontrowersyjne i budzące szeroką dyskusję. Mogą one wzbudzać skrajne odczucia wśród czytelników. Począwszy od zgorszenia, poprzez niedowierzanie, a skończywszy na aprobacie i przyzwoleniu.

Można więc w „Klasztorze”, dopatrywać się policzka wymierzonego hiszpańskim duchownym. Rozwiązłość księży, przedkładanie własnych ambicji nad dobro Kościoła, grzechy cielesne, złe pobudki powołań zakonnych, to tylko nieliczne z przewinień kleru, wystawione na światło dzienne. Być może zamiarem Karnezisa było uderzenie w wiarę poprzez obnażenie jej przywódców. Ale może też chodziło o pokazanie ich, jako zwykłych ludzi, borykających się z takimi samymi problemami, jak reszta społeczeństwa.

Choć opowieść sama w sobie, nie jest niczym zaskakującym i nowym, to jednak dzięki mistrzostwu słowa, można wznieść się na wyżyny uczty literackiej. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko skosztować.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Panos Karnezis, „Klasztor”, Replika 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat