Seks, magia i intrygi

Recenzja książki „Pocałunek ciemności”.




Przekonuje do tego niemal każdy osobnik płci męskiej, który pojawia się na łamach książki – wszyscy przystojni, męscy, silni, gotowi chronić główną bohaterkę za każdą cenę, a co najważniejsze wszyscy bez wyjątku zauroczeni jej urodą. Gdyby tylko życie przeciętnej kobiety mogło wyglądać tak jak Meredith... Mało tego, że jest księżniczką, w dodatku jest jeszcze piękna, zgrabna, obdarzona magiczną mocą i otoczona przez przystojnych mężczyzn, z których absolutnie każdy chce z nią pójść do łóżka... A ona cóż... do świętych nie należy i nawet, jeśli nie zawsze dochodzi do finału, możemy być pewni, że w jej przypadku spotkanie z mężczyzną nie skończy się na wymianie powłóczystych spojrzeń.

Erotyczne przygody Merry sprawiają, że fabuła właściwie schodzi na dalszy plan, ale zupełnie zaskakujące jest w tej książce to, że zaczyna się jak kryminał – od nietypowego zlecenia w detektywistycznej agencji w Los Angeles, a kończy na baśniowym dworze, gdzie przebywają ferie. Wizja alternatywna świata w „Pocałunku ciemności” jest doprawdy ciekawa, bo magiczne istoty nie tylko żyją sobie w nim obok ludzi, ale nawet są celebrytami i ofiarami brukowców.

Tylko tytułem wyjaśnienia dodam, ze ferie, to swego rodzaju elfy, które występują w anglosaksońskiej mitologii i tak, jak bardzo modne ostatnimi czasy wampiry mają wszystko, o czym ludzie marzą od wieków - są piękne, nieśmiertelne, magicznie uzdolnione, a do tego żaden śmiertelnik nie może się im oprzeć. Niestety, nie są zbyt sympatyczne, ani pokojowo nastawione, a że Meredith należy do ich królewskiej rodziny, zostanie wplątana w wir śmiercionośnej intrygi.

Nie ma co ukrywać, nie jest to najambitniejsza lektura, jaką można by sobie wyobrazić, ale 600 stron książki czyta się w mgnieniu oka. Bo jedno trzeba przyznać autorce – doskonale wie jak utrzymywać napięcie i rozdzielić je pomiędzy magią, walką, a seksem. Można by się przyczepić do nieco kiczowatej okładki, gdyby nie to, jak doskonale współgra ona z treścią książki. Polecam, ale raczej dorosłym czytelnikom. Ta lektura może nieźle rozgrzać w zimny jesienny dzień.

Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)

Laurell K. Hamilton, „Pocałunek ciemności”, Zysk i S-ka 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat