Ta książka irytuje, zwłaszcza jeśli system wartości bohaterek jest mniej lub bardziej sprzeczny z naszym. Oto mamy trzy przyjaciółki, młode karierowiczki, którym sukcesy zawodowe przychodzą równie łatwo jak przespanie się z kolejnym mężczyzną. I właściwie to wszystko, wokół czego koncentruje się fabuła książki Ewy Rajter. Z takimi bohaterkami trudno się utożsamić i trudno je polubić.
Rozwiązłość seksualna graniczy tu z nimfomanią, a takie kariery w takim wieku są nieco odrealnione, mając na uwadze aktualną sytuację młodych ludzi na rynku pracy. Jedynie przyjaźń wydaje się tu być jakąś sensowną wartością, ale to również można poddać w wątpliwość.
W ogólnym odczuciu jednak Ewa Rajter w pewien sposób obnaża, jak wygląda świat niektórych nowoczesnych młodych kobiet, które za pieczołowicie pielęgnowaną maską wyzwolenia seksualnego skrywają jakże zwykłe tęsknoty. A to, że są one niewypowiedziane, wcale nie oznacza, że nie siedzą głęboko w nas, czekając na ujrzenie światła dziennego.
Książka "Trzy dziewczyny, trzy randki, trzy łóżka" dobitnie pokazuje, jak wiele zmieniło się w mentalności kobiet. Bohaterki nie dają sobie szans na uczucie, a nawet bliższe poznanie mężczyzn. Traktują ich przedmiotowo, za nadrzędny cel stawiając sobie zaspokojenie seksualne. Czy taka swoista zabawa (bo w żadnym razie nie sposób na życie) kiedyś się znudzi? Czy kariera i seks mogą być priorytetami w życiu? Czy traktowanie drugiego człowieka jak jednorazowego produktu prędzej czy później nie obróci się przeciwko nam?
Dość przewidywalna fabuła i kolejne erotyczne przygody w jakże sporej dawce sprawiają, że książkę szybko chce się rzucić w kąt. Jedynie minimalna w tym przypadku ciekawość wiedzie ku ostatniej stronie, ale na końcu niestety zaskoczenia żadnego nie ma. "Trzy dziewczyny, trzy randki, trzy łóżka" po prostu rozczarowują.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Ewa Rajter, "Trzy dziewczyny, trzy randki, trzy łóżka", Wielka Litera 2013
Komentarze