Seksualne niezdecydowanie

Recenzja książki „Bo we mnie jest ex”.
Miłosny trójkąt nigdy nie jest dobrą alternatywą. Zawsze ktoś będzie kochał bardziej. I cierpienie też równe nie będzie.

Książka „Bo we mnie jest ex” Iwony Skrzypczak budzi bardzo mieszane uczucia. I trudno jednoznacznie wrzucić ją do worka „dobra” lub „zła”, bo obie te cechy można jej przypisać. Autorka fabułę skonstruowała ciekawą o tyle, że poruszającą wciąż newralgiczny temat, jakim jest wyzwolenie seksualne kobiet. Bohaterka, którą wykreowała, ma prywatne emocjonalne tornado. Miota się między dwoma bardzo różnymi mężczyznami, lawiruje między miłością, namiętnością i pozorami tych uczuć, bo sama do końca nie wie co finalnie, do którego czuje i z którym powinna być. Rozdarta między sercem, pożądaniem i rozumem łapie dwie sroki za ogon. Szybko jednak przekonuje się, że takie rozwiązanie nie jest dobre dla nikogo.

Ciekawym zabiegiem jest stworzenie bohaterki bezimiennej. Sprzyja to identyfikacji z emocjami, które nią targają. Wiele kobiet dzięki temu odnajdzie zapewne w niej jakąś cząstkę siebie. Iwona Skrzypczak wcisnęła swoją bohaterkę w ramy nowoczesności, nie tylko pozwalając jej cieszyć się seksem, ale też kreując jej karierę. Kobieta, której losy śledzimy, jest redaktorką mody i stylistką, żyje hulaszczo w wielkim mieście. Cała fabuła została osnuta właśnie wokół jej pracy, uciech cielesnych i zawirowań uczuciowych. Wszystko to jednak bardzo minimalnie skłania do zajrzenia do książki „Bo we mnie jest ex”, bo autorka w gruncie rzeczy nie serwuje niczego odkrywczego. Dorzuca jedynie swój przysłowiowy kamyczek.

Razi natomiast okropnie w trakcie lektury sposób narracji. To w żadnym razie nie jest książka wysmakowana stylistycznie choćby w najmniejszym stopniu. Nie ma mocy literackiej, a lekki styl jest drażniący o tyle, że przypomina zwierzenia zblazowanej i wiecznie niezdecydowanej panienki, przez co książka „Bo we mnie jest ex” momentami mocno irytuje. Podobne odczucia przynosi również intensywne żonglowanie w treści nazwami rozmaitych modowych marek, które zapewne miało na celu podkreślenie profesjonalizmu bohaterki. W takiej ilości sprawiło jednak, że jawi się ona jako zwyczajna snobka.

Jeśli ktoś jest w stanie nie zwracać uwagi na warstwę językową i skupić się wyłącznie na samej fabule, to być może oceni książkę w samych superlatywach. W innym przypadku lektura kończy się czytelniczym rozczarowaniem. Mimo wszystko.

Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)

Iwona Skrzypczak, „Bo we mnie jest ex”, Zysk i S-ka 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat