Sensacyjno-kryminalny mix ze sztuką w tle

Recenzja książki „Biały gołąbek z Kordoby”.
Nie jest łatwo recenzować książkę, która już jest znana, podziwiana i polecana.

„Białego gołąbka z Kordoby” czytałam niemal pod presją. Bowiem w czasie, gdy zapoznawałam się z przygodami Zachara Kordobina, recenzje tej książki przypuściły na mnie zmasowany atak. Natykałam się na nie na każdym kroku i wręcz nie mogłam ich nie przeczytać. Z tych recenzji wynikało jasne przesłanie: powieść Diny Rubiny po prostu nie mogła mi się nie spodobać.

A jednak na początku miałam dość mieszane uczucia. Żadnego wstępu niczym z filmów Alfreda Hitchcocka, żadnego trzęsienia ziemi. Zaczęło się zwyczajnie – do tego stopnia, że zaczęłam poważnie wątpić w słuszność przeczytanych peanów pochwalnych na temat tej książki. Brnęłam jednak dalej i to była jak najbardziej słuszna decyzja.

„Białego gołąbka z Kordoby” nie sposób jednoznacznie zakwalifikować do jednego gatunku literackiego. W powieści odnaleźć można elementy powieści przygodowej, obyczajowej, romansu, powieści szpiegowskiej, sensacyjnej, a przede wszystkim kryminału, co czyni książkę naprawdę wciągającą. Okazuje się, że można jedną książką zaspokoić gusta niemal każdego czytelnika.

Zachar Kordobin to bohater, który zapada w pamięć. Autorce „Białego gołąbka z Kordoby” udało się stworzyć postać nietuzinkową, interesującą i pełną sprzeczności. Na początku może trochę irytować, później już tylko wciąga w wir swoich przygód, misternie tkanej intrygi i w końcu przekonuje do siebie czytelnika.

Z pewnością dużym atutem „Białego gołąbka z Kordoby” jest język. Dzięki niemu po powieści nie można się „prześlizgnąć”. Wręcz przeciwnie – zmusza on czytelnika do skupienia i uważnej lektury (przyczyniają się do tego chociażby wtrącenia hiszpańskie). A przy tym, wkraczając w świat Zachara Kordobina, nie czujemy znużenia, przytłoczenia nawiązaniami do wysokiej sztuki (szczególnie malarstwa).

Powieść Diny Rubiny ma w sobie to coś, co sprawia, że nawet przy nieco zbyt ciężkim początku, czas spędzony z tą książką wspomina się niemal z sentymentem, jako dobrze wykorzystany. „Biały gołąbek z Kordoby” nie został napisany z uwzględnieniem potrzeb i oczekiwań tylko jakiejś jednej, wybranej grupy odbiorców. Być może właśnie dlatego jest to książka, którą tak naprawdę można polecić każdemu z bardzo dużym prawdopodobieństwem, że spotka się z bardzo pozytywnym przyjęciem. Bo w tej opowieści, gdzie teraźniejszość przeplata się z przeszłością, każdy epizod ma znaczenie i nic nie znalazło się w niej przypadkowo.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Dina Rubina, „Biały gołąbek z Kordoby”,  MUZA SA, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat