Powieść osadzona w świecie ścierających się frakcji religijnych, gdzie chrześcijaństwo zdobywa palmę pierwszeństwa, a narratorem jest stary mnich, niegdyś waleczny wojownik- sprawia, że zaczynamy się zastanawiać: czyżby na rynku pojawił się kolejny tom historii arturiańskiej Cornwella? Nie, to pobieżne streszczenie debiutanckiej książki „Zakon smoka” Aleksandra Tesica, serbskiego tłumacza, obecnie pracującego w telewizji.
Całość rozgrywa się w roku 1435, w momencie gdy Serbii zagraża najazd turecki, co jest tylko zaczątkiem kłopotów, zbliża się bowiem moment, gdy hordy potwornych demonów opuszczą Hades i zaatakują mieszkańców , nie tylko Serbii, ale całego świata. Do konfrontacji z piekielnymi stworami ludzie są przygotowywani od dawna; pradawny Zakon Smoka trenuje swoich rycerzy, by sprostali walce z potworami. Na czele ludzi stanąć ma wojownik z przepowiedni, którym okazuje się być książę Marko. Edukację nieco już leciwego ucznia (książę ma w okolicach 50 lat), w błyskawicznym tempie przeprowadzić musi mnich Gabriel, człowiek, który spędził dużo czasu, jako więzień Hadesu.
Dwóch bohaterów podejmuje zatem podróż po Serbii, by zdobyć magiczną broń i przygotować się do ostatecznego starcia. Autor prowadzi nas po autentycznych miejscach, które w każdej chwili możemy zobaczyć nie tylko oczyma wyobraźni, ale także w dowolnym przewodniku. Siłą opowieści jest wplecenie w narrację tradycyjnych wierzeń i zwyczajów, z których część funkcjonuje do tej pory w kulturze serbskiej. Fascynujące są także fragmenty opierające się na wierzeniach i mitologii tak bliskiej sercu autora. Niestety, proza Tesica nie oferuje nic więcej. Liniowa narracja po pewnym czasie zaczyna nużyć, kolejne rozdziały przebiegają dokładnie wedle tych samych etapów: pobudka, przygoda, pijaństwo, sen. Główny bohater sprawia wrażenie niedouczonego ignoranta, gdyż autor zdecydował się, by to ciekawość Marko była motorem napędowym wielu scen. Jednak ciągłe pytania księcia i liczne wyjaśnienia praw rządzących światem ze strony mnicha, sprawiają, że czytelnik zastanawia się, gdzie się ten niedołężny książę do tej pory podziewał, skoro nie wie nic o swoim kraju?
Magiczne stwory, demony i cały ten fantastyczny sztafaż robią tylko małe wrażenie z powodu niedostatków warsztatowych autora, który mocno stereotypowo przedstawia choćby elfy. Całość dodatkowo psują niezwykle pompatyczne dialogi, zajmujące większość książki. Liczne powtórzenia i naiwność niektórych rozwiązań fabularnych także nie poprawiają oceny powieści.
Trudno się oprzeć wrażeniu, że ambicjom pisarza nie poszedł w sukurs talent. „Zakon Smoka” jest zaledwie poprawną powieścią fantasy, którą odróżnia od setek innych tylko umieszczenie w niej rodzimej mitologii.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Aleksandar Tesic, „Zakon smoka”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze