Autorkę powieści miałam okazję poznać osobiście parę miesięcy temu na Targach Książki w Warszawie. Zdobyłam wtedy upragniony autograf i pomimo, że spotkanie było krótkie, to jednak nie sposób było nie zauważyć ciepła bijącego od pani Magdy, szczerego uśmiechu i wesołości w oczach. Mówię o tym, ponieważ z każdą przeczytaną książką jej autorstwa utwierdzam się w przekonaniu, że wymienione cechy charakteryzują również twórczość pisarki, tworząc czarującą aurę.
Klementyna, mistrzyni aromatycznych pierników, wraz ze swoją uroczą córeczką, Dobrochną, całe życie spędziła na walizkach, podróżując i tym samym opiekując się swoją nieco zagubioną babcią Agatą. Mając na względzie dobro dziecka, postanawia zmienić swoje życie, zaprzestać ciągłej tułaczki i spełnić swoje najskrytsze marzenia. Jaką rolę w tym wszystkim odegra słodka, lukrowana kamieniczka oraz figurka świętego Antoniego?
Po pierwsze już sam tytuł i okładka przyciągają wzrok czytelnika i wprowadzają do czarującej, szczerej, wzruszającej opowieści. Kolejne rozdziały zawierają w sobie wiele magii. Opisy piernikowych pyszności przywołują wspomnienia świąt. Odbiorca zaczyna tęsknić za ubieraniem choinki, pakowaniem prezentów, zapachem wypieków. Ta książka po prostu zaraża czytelnika swym urokiem!
Oddając się lekturze w pewnym momencie dostrzegamy wyraźną ingerencję przeznaczenia. Każda decyzja podjęta przez bohaterów, a także czas i miejsce idealnie układają się w całość. Każdy krok i następujące po sobie wydarzenia łączą się, tworząc piękną historię pełną ciepła i życzliwości naznaczoną jednak trudami codziennego życia. Muszę przyznać, że było wiele momentów, które wlały w moje serce dużo ciepła, ale były też takie, przy których poleciały łzy. Emocji nie brakowało!
Postacie są bardzo barwne i wyraziste, mocno zapadające w pamięć. Szczególną uwagę zwraca kilkuletnia Dobrochna, która zaskakuje swoją dojrzałością, ale i ogromnym poczuciem humoru. Bohaterowie borykają się z wieloma problemami, próbując odnaleźć swoje miejsce. Nikt jednak nie umknie opatrzności, bowiem świąteczna magia zdziała cuda. Autorka napełnia odbiorcę wiarą i nadzieją w to, że dobre rzeczy zdarzają się w naszym życiu niespodziewanie. Dokładnie tak jak w książce!
Magdalena Kordel zaznacza również rolę, jaką odgrywa przeszłość, niedokończone sprawy i ich następstwa. Można wysunąć tutaj pewne wnioski. Ucieczka przed problemami niczego nie zmienia, a może jeszcze bardziej pogłębić ból, samotność, niepewność i bezradność. Czasami warto stanąć twarzą w twarz z minionymi latami, zamknąć pewne rozdziały, pogodzić się z tym co było i z podniesioną głową iść do przodu.
Lekki, przyjemny styl powieści sprawia, że książkę się pochłania. Czytelnicy spotkają się tu z radością i smutkiem, cudami, ale również ludzkim dramatem. W fabułę wplecione są przeróżne uczucia. Odbiorca przeżywa wszystko razem z bohaterami. Nie wolno zapomnieć o świątecznej aurze, która przenika odbiorcę i wprowadza w doskonały nastrój. Zdecydowanie polecam!
Patrycja Trzcionkowska
(patrycja.trzcionkowska@dlalejdis.pl)
Serce z piernika, Magdalena Kordel, Wydawnictwo Znak, Kraków 2017
Komentarze