„Seryjni mordercy” – recenzja

Recenzja książki „Seryjni mordercy”.
Makabryczne Q&A.

Wiele już napisano o seryjnych zabójcach, a jednak wciąż nie przestają fascynować i inspirować kolejnych pisarzy. Tym razem w podróż w głąb mrocznych zakamarków ludzkiej natury zabiera nas Michelle Kaminsky, amerykańska autorka i redaktorka specjalizująca się w prawie karnym i gospodarczym.

Jej podejście jest dość nietypowe ze względu na wybraną formę. Zamiast rozbudowanych opisów i szczegółowego studium otrzymujemy schemat: pytanie i dość zwięzłą odpowiedź. Mimo iż czasem można odnieść wrażenie, że bierzemy udział w jakimś turpistycznym teście wiedzy o bestiach niepotrafiących powstrzymać się od ciągłego zadawania cierpienia lub też pomyśleć, że dane zagadnienie zostało potraktowane nieco zbyt pobieżnie, to w szerszej perspektywie uznaję, że ten mechanizm zdaje egzamin. Nie tylko chroni nas przed znużeniem, ale również nie nadwyręża skupienia i psychicznej odporności odbiorcy. Taka chwila oddechu i przewrócenia kartki naprawdę przydaje się, kiedy czytamy o wyjątkowo ciężkich przejawach bestialstwa.

Ogółem otrzymujemy 150 pytań i odpowiedzi zebranych w sześć rozdziałów. Część pierwsza dotyczy terminologii i profilu typowego seryjnego mordercy. Kolejne dwie to „znani znienawidzeni” z podziałem na panów i panie, potem przychodzi pora na kryminalistów z areny międzynarodowej i tych mniej sławnych, ale równie zdeprawowanych. Na sam koniec autorka przygląda się sprawom, w których oprawcy dotychczas nie ujęto. Dla tych, którym wciąż jest mało i chcieliby dowiedzieć się więcej, przygotowany został spis bibliograficzny.

Walor edukacyjny „Seryjnych morderców” zależy oczywiście od merytorycznego obycia czytelnika. Myślę, że moje można by określić jako „powyżej średniej”, a jednak dowiedziałam się z tej pozycji całkiem sporo nowych faktów i ciekawostek, szczególnie, jeśli chodzi o mniej znane przypadki spoza Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Zło nie posiada przecież ograniczeń geograficznych, a każdy nowy kraj to również nowy system karny poddawany próbie, z której może nie wyjść zwycięsko.

Na plus zaliczam fakt, iż autorka nie poprzestaje na przytoczeniu typowych informacji typu kto, kiedy, jak i dlaczego, ale pokazuje również związki między zbrodniarzami i popkulturą, zarówno, jeśli chodzi o filmy, seriale (gorąco dziękuję za nowy tytuł do obejrzenia w czasach skrajnej posuchy), jak i przedstawicieli świata show-biznesu.

„Seryjni mordercy” to solidne i wbrew pozorom niepozbawione walorów rozrywkowych kompendium, po które warto sięgnąć bez względu na poziom aktualnie posiadanej wiedzy. Oczywiście, trudno jest wyczerpać tak rozbudowany, a jednocześnie wciąż poszerzający się zakres informacji na zaledwie 360 stronach. Sądzę jednak, że Michelle Kaminsky udało się wyważyć styl i punkt ciężkości na tyle, że zarówno zupełni laicy, jak i osoby obeznane znajdą w książce coś dla siebie. Na pochwałę zasługuje również efektowna szata graficzna okładki ozdobionej wypukłymi miniaturkami narzędzi zbrodni.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

Michelle Kaminsky, „Seryjni mordercy”, Warszawa, Wydawnictwo MUZA SA, 2020 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat