„Sex Party” – recenzja

Recenzja książki „Sex Party”.
Opowieść o mężczyźnie desperacko poszukującym sposobu na przełamanie rutyny seksualnej w związku.

Bohaterem książki jest Borys, spokojny trzydziestolatek, który  ma w życiu wszystko co do szczęścia potrzebne – piękną żonę, fantastyczne dzieci, karierę i mieszkanie w apartamentowcu. Fakt, że nieubłaganie zbliża się do wieku średniego nie napawa go optymizmem. Wychodzi z założenia, że „każda, nawet bardzo zakochana w sobie para, dochodzi do momentu, gdy nie potrafi poczuć żaru, który kiedyś ją połączył”. Kobieta, którą darzy miłością przestaje zachwycać go swoim pięknem, dopada go monotonia życia codziennego. Rozpoczyna poszukiwania skutecznego sposobu na przełamanie rutyny seksualnej. Zaczyna prowadzić podwójne życie. Funkcjonuje w dwóch równoległych światach – spokojnym i poukładanym oraz swoim sekretnym świecie, w którym prowadzi dość burzliwe życie erotyczne. Pewnego dnia Borys zbiera się na odwagę i proponuje swojej żonie seks w większym gronie. Początkowo kobieta nie wyraża zainteresowania tematem, ale w końcu przystaje na jego propozycję. Małżeństwo udaje się do klubu dla swingersów, gdzie odbywa się Sex Party. Kobieta zmienia się tam nie do poznania. Borys wpada na pomysł, aby zacząć zarabiać własnym ciałem (staje się weekendowym żigolakiem). Do całej sprawy podchodzi bardzo profesjonalnie. Początkowo działa samodzielnie, w tajemnicy przed żoną. Seks staje się dla niego sposobem na zdobycie pieniędzy potrzebnych do spłacenia kredytu, jak również zaspokojenie swoich pragnień. Po pewnym czasie wciąga w ten niebezpieczny proceder również swoją żonę, która po początkowej niechęci ulega namowom męża. Czy małżeństwo powróci do swojego wcześniejszego życia? Czy w związku Borysa i Julii jest jeszcze miejsce na prawdziwą miłość?

Spoglądając na okładkę książki spodziewałam się dobrej komedii romantycznej. Fabuła książki jest dość ciekawa, wciągająca, szybko się ją czyta, ale moim zdaniem autor za bardzo skupił się na opisie czynności seksualnych i ukrytych pragnień bohatera. Pewne rzeczy są jak dla mnie opisane zbyt dosadnie, zostały one pozbawione romantyzmu. Na początku język autora był dla mnie bardzo ciężki do przyswojenia. Książka jest bowiem przepełniona wulgaryzmami. Autor ocenia miłość przede wszystkim przez pryzmat seksu, a to przecież takie piękne uczucie, na które składa się wiele innych elementów niż tylko miłość fizyczna. Miłość to przecież także wsparcie duchowe, wzajemne zrozumienie, poczucie bezpieczeństwa, rozmowa i zaufanie.

Beata Jabłońska
(beata.jablonska@dlalejdis.pl)

Emanuel Herz, „Seks Party”, Gdynia, Novae Res, 2016 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat