„Siedem mieczy. Księga pierwsza” – recenzja

Recenzja książki „Siedem mieczy. Księga pierwsza”.
Są powieści, które zapraszają nas do świata baśni, magii i jasnych podziałów między dobrem a złem, oraz takie, które wrzucają czytelnika w sam środek walki, brudu i czynów trudnych do jednoznacznej oceny moralnej.

W tej historii nie ma miejsca na lśniące zbroje i wróżki. Za każdym krokiem głównego bohatera kryje się kalkulacja zapewniająca przetrwanie, a granica człowieczeństwa jest nieustannie przesuwana. Do czego zdolni są posunąć się ludzie, aby spełnić swoje pragnienia? I jak daleko może zaprowadzić ich arogancja?

Akcja otwiera się dynamiczną sceną na środku pustyni, gdzie główny bohater odpiera brutalny atak barbarzyńców na karawanę. Zaskakujący detal zwraca uwagę od razu: po pokonaniu jednego z napastników na głowni miecza nie zostaje ani kropla krwi. W ten sposób autor bez zbędnej ekspozycji uświadamia nam, z czym mamy do czynienia – bohater jest powiązany z bronią, w której więziony demon żywi się krwią i życiem powalonych przeciwników. W dalszej części historii dowiadujemy się, że mężczyzna znalazł się na pustyni, aby dołączyć do pielgrzymki zmierzającej z tamtejszego Kościoła do siedziby istoty nazywanej Szalonym Bogiem. Podróżni wyruszają w tę niebezpieczną wyprawę, licząc na to, że ich prośby zostaną wysłuchane. Główny bohater dołącza do niewielkiej grupy prowadzonej przez Kapłana, w której nikt nie wyjawia swojego prawdziwego imienia – wszyscy posługują się wyłącznie pseudonimami. To właśnie tam mężczyzna przyjmuje miano Pielgrzyma.

Powieść wywarła na mnie ogromne wrażenie. Tym, co najbardziej ujmuje podczas lektury, jest niezwykły, gęsty klimat, który udziela się czytelnikowi od pierwszych stron. Sięgając po ten tytuł, całkowicie nie spodziewałam się tego, co zastałam w środku – historia okazała się znacznie bardziej wciągająca, mroczna i nieprzewidywalna, niż mogłabym przypuszczać. Anthony Ryan stworzył opowieść, od której trudno się oderwać, a duszny świat zapada w pamięć na długo po odłożeniu książki. Bohaterowie są napisani w nieoczywisty sposób, co dodaje całej historii nieoczekiwanych zwrotów akcji i sprawia, że do samego końca nie można być pewnym ich intencji. Tak naprawdę na początku nie wiemy nawet, kim oni są, a wszystkie informacje są nam dostarczane stopniowo, wraz z postępem fabuły.

Uważam, że książka Anthony’ego Ryana „Siedem mieczy. Księga pierwsza” z pewnością przypadnie do gustu czytelnikom lubiącym mroczniejsze klimaty, gdzie nic nie jest oczywiste. Autor nie patyczkuje się ze stworzonymi przez siebie bohaterami i nie ułatwia im całej przeprawy, serwując lekturę, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. Jest to powieść, która na długo zapadnie mi w pamięć, a że pozostawia też niedosyt, więc na pewno sięgnę po kolejne dzieła autora.

Natalia Gdeczyk

Anthony Ryan, ,,Siedem mieczy. Księga pierwsza”, Wydawnictwo Fabryka Słów, Warszawa, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat