„Siedem czarnych mieczy” opowiada o tajemniczej mścicielce, o malowniczym przydomku Sal Kakofonia, kobiecie niegdyś niecnie zdradzonej, a obecnie szukającej zemsty na siódemce ludzi, którzy pozbawili ją wszystkiego. Sal poznajemy w momencie, gdy złapana przez wrogie wojska oczekuje na egzekucję, snując swoją historię, niczym nieco poobijana przez życie Szeherezada.
Autor rozbija powieść na dwa plany czasowe: współczesną, w której trakcie nasza bohaterka walczy z czasem, opowiadając o swoich przygodach, które doprowadziły ją do więzienia Rewolucji. Drugi plan, to przygody dziewczyny zmierzającej krwawą drogą zemsty, niezważającej na nic i nikogo, ślepo dążącej do wykreślenia siedmiu nazwisk z listy. Po drodze, rzecz jasna, napotyka na przeciwności losu, zdobywa i traci sojuszników, naraża się wielokrotnie na utratę życia, sprowadzając na siebie i innych niebezpieczeństwo w różnej postaci.
Sykes stworzył wciągającą mieszankę powieści, w której o nasze zainteresowanie walczy nietuzinkowa protagonistka i niesamowity świat. Rzeczywistość przedstawiona jest niczym z najlepszych horrorów: to miejsce, w którym jeden mag może pozbawić życia tysiące ludzi, ale z kolei niesamowite wynalazki tych drugich potrafią sprawić czarodziejom krwawą łaźnię. To świat nieustannej rzezi, wojen religijnych i wodzów posyłających swoich ludzi na śmierć, bez sekundy zawahania się. Miejsce pełne potworów, fanatyków religijnych i najzwyklejszych morderców, trudno tutaj o przyjaźń, czy choćby litość. To nie jest świat dla słabych ludzi…
Całość to mieszanka „Kill Billa” i „Zemsty…” Abercrombiego, sprawnie omijająca schematy literackie, wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu i następnego spotkania z bohaterką, która skradła moje czytelnicze serducho.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Sam Sykes, „Siedem czarnych mieczy”, Rebis, Warszawa 2020
Komentarze