Książka Romy J. Fiszer pod tytułem „Siedlisko gorących serc” już na samym początku, kiedy tylko spojrzymy na jej przepełnioną słonecznymi, ciepłymi barwami okładkę, pozytywnie nastraja i zachęca do lektury. Ja także, wiedziona dobrym przeczuciem i nadzieją na mile spędzony wieczór, poddałam się urokowi powieści i ochoczo przystąpiłam do czytania. Chociaż po przeczytaniu pierwszych rozdziałów mój zapał nieco ostygł, to już dalsza część całkowicie podbiła moje serce. Dlaczego? O tym zaraz się przekonacie.
Główne bohaterki książki, Eliza, Kasia i Anna, to przedstawicielki trzech pokoleń rodziny. Ich losy splata nie tylko miłość i silne więzy, ale także wyjątkowa moc pensjonatu „Iskierka”, który ogrzewa oziębłe serca, napełnia nadzieją i pozwala patrzeć w przyszłość przez różowe okulary. Kasia wyszła za mąż za Macieja. Podczas wesela oznajmia gościom i małżonkowi wesołą nowinę – spodziewa się dziecka. Maciej, przekonany o własnej bezpłodności, uznaje, iż ukochana go zdradziła, co oczywiście nie jest zgodne z prawdą. Ich dopiero co zawiązane małżeństwo staje na włosku. Eliza wchodzi w dorosłe życie, jest dumną studentką, jednak nie do końca potrafi zrozumieć własne serce. Podejmuje decyzje, by zaraz potem zagubić się w plątaninie własnych uczuć. Anna to seniorka rodu. Na początku nieco skryta i wycofana otwiera się na nowe możliwości. Razem z ukochanym postanawia wybudować wymarzony pensjonat. Do pełni szczęścia brakuje im tylko odpowiedzi na pytania dotyczące trudnej przeszłości.
Powieść „Siedlisko gorących serc” napisana jest w lekkim stylu, naszpikowana humorem i pogodą ducha. Choć na początku wydaje się być zwykłym opisem codzienności głównych bohaterek, bez większych fajerwerków, to jednak chwyta za serce i nie pozwala na dłużej oderwać się od lektury. Co więcej, w każdej z głównych postaci możemy odnaleźć samych siebie – zagubionych, biegnących za marzeniami, pragnących prawdziwej miłości. Książka Romy J. Fiszer daje nadzieję na to, że nie ma sytuacji bez wyjścia, przekonując jednocześnie, że po każdej, nawet największej burzy kiedyś zaświeci słońce. Mam gorącą nadzieję, że gdy trafi ona do Waszych rąk, zachwyci Was swoją prostotą i ciepłem, które dosłownie emanują z każdej strony, dając Wam pozytywną energię do działania i spełniania marzeń.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Roma J. Fiszer, „Siedlisko gorących serc”, Wydawnictwo Edipresse 2018
Komentarze