„Sieroce pociągi” Christina Baker Kline - recenzja

Recenzja książki „Sieroce pociągi”.
Christina Baker Kline na bazie autentycznych wydarzeń, stworzyła wzruszającą i ciepłą opowieść o samotności, potrzebie miłości i przyjaźni, która potrafi zaskoczyć w każdym wieku.

Molly nie jest grzeczną dziewczynką, to zbuntowana nastolatka sprawiająca problemy swoim przybranym rodzicom, nieustannie zmieniająca rodziny zastępcze. Pewnego dnia posuwa się za daleko- kradnie książkę z biblioteki, karą za to może być poprawczak lub prace społeczne. Dziewczyna decyduje się na te drugie: sprzątanie strychu u bogatej staruszki; przerzucanie zakurzonych rupieci zdaje się być miłą alternatywą dla poprawczaka. Tak Molly trafia do domu Vivian.

Tytuł powieści nawiązuje do wydarzeń z początków XX wieku, kiedy to tysiące sierot wywożono pociągami z Nowego Yorku na farmy Środkowego Zachodu, gdzie miało czekać na nie nowe, lepsze życie. Jak łatwo się domyślić, nie każde z dzieci czekał bajkowy los Ani Shirley. Vivian okazuje się być jednym z dzieci z „sierocych pociągów”, a porządkowanie strychu przywołuje bolesne wspomnienia.

Dwutorowo prowadzona narracja opisuje wydarzenia z roku 2011 oraz 1929, opowiadając niezwykłe losy dwóch osieroconych dziewcząt. Książka staje się bolesnym świadectwem życia bez rodziny i tożsamości, życia skazanego na czyjąś dobroczynność i nieustanną zależność od innych. Egzystencja osieroconych dzieci różnie wygląda współcześnie i na początku XX wieku, ale łączy je dojmująca samotność i pragnienie bycia kochanym.

Autorka napisała przejmującą historię o tułaczce i tragicznych losach dzieci, które pod przykrywką adopcji często czekał los niewolników. Jednocześnie udało jej się stworzyć niezwykle rzetelny obraz bohaterek skrywających swoje prawdziwe uczucia, ciągle przybierających maski, w obawie przed kolejnym odrzuceniem. Zarówno Molly, jak i Vivian są przedstawione wiarygodnie, bez niespójności, tworząc przejmujący wizerunek samotności.

W sposób przekonywujący udało się także oddać meandry rodzącej się niezwykłej przyjaźni: pomiędzy nastolatką i starszą kobietą, przyjaźni zbudowanej w dużej mierze na pokrewieństwie losów, mocnej i pozwalającej obu stronom nareszcie na czerpanie z życia pełnymi garściami.

Nawet zbyt sentymentalny koniec i obowiązkowy, choć nieco wymuszony, happy end nie odbierają pozytywnych wrażeń z lektury, odkrywającej mało przyjemne strony historii amerykańskiej opieki społecznej.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Christina Baker Kline, Sieroce pociągi, Czarna Owca, Warszawa 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat