Ted Bundy jest jednym z najbardziej znanych amerykańskich seryjnych morderców. W latach siedemdziesiątych ofiarą jego brutalnych mordów padały liczne młode kobiety. Bundy przyznał się do ponad 30 zabójstw, jednak ich faktyczna liczba do dzisiaj nie została ustalona. Mordercę skazano na karę śmierci. Na bazie legendy Teda Bundy’ego, Gregg Olsen buduje swoją kryminalną intrygę w „Siewcach strachu”.
Pewnego dnia policja w Tacomie odkrywa na plaży ludzkie kości. Wkrótce, w pobliżu zaczynają ginąć młode kobiety, wszystkie o określonym typie urody. Poszczególne poszlaki pozwalają detektyw Grace Alexander mniemać, iż ma do czynienia z naśladowcą Teda Bundy’ego. Śledztwo zaczyna mieć dla policjantki osobisty wymiar, gdyż Ted był głównym podejrzanym w sprawie zaginięcia jej siostry. Całe dzieciństwo Grace zostało naznaczone cieniem tego szaleńca. Historia morderstwa sprzed lat splata się ze zbrodniami teraźniejszości. Prowadząc śledztwo w sprawie ofiar naśladowcy, policjantka próbuje równocześnie rozwiązać tajemnicę zniknięcia siostry.
Olsen poświęca w „Siewcach strachu” dużo miejsca obsesji głównej bohaterki i jej matki na punkcie Teda Bundy’ego. Grace od dziecka żyła w przekonaniu, iż seryjny morderca jest zabójcą jej siostry. W myśl zasady, iż należy poznać swojego wroga, pani Alexander wpajała córce najdrobniejsze nawet fakty z życia Bundy’ego. Olsen przemyca w ten sposób w swojej książce wiele ciekawych informacji na temat najgłośniejszych spraw seryjnych morderców w Stanach Zjednoczonych. Z drugiej strony, mimo, iż znamy historię Grace nie do końca możemy wyrobić sobie o niej opinię. W książce brakuje głębszego zanurzenia się w świat wewnętrzny bohaterów i ich psychikę. Olsen ukazuje wydarzenia, które mogły wpłynąć na decyzje i wybory bohaterów, ale nie prezentuje ich przemyśleń na ten temat. Stanowi to brakujący element układanki, który może czytelnikowi utrudniać odbiór historii.
Akcja „Siewców strachu” toczy się leniwie. Tropy mnożą się, a śledztwo wędruje po meandrach prawdy. Zakończenie natomiast zaskakuje czytelnika, co najwyżej swoją przewidywalnością i nagłością. Olsen rozpisuje swoją powieść na ponad czterystu stronach wprowadzając liczne wątki nie powiązane z głównym nurtem fabuły, tylko po to, by podać czytelnikowi na tacy błyskawiczny, pozbawiony napięcia i nieco rozczarowujący finał.
„Siewcy strachu” to jedna z typowych, masowo produkowanych powieści kryminalnych. Styl tekstu jest luźny, miejscami wręcz niedbały. Chwilami książka sprawia wrażenie nie do końca przemyślanej, pisanej na kolanie, w pośpiechu. Prosty język ułatwia szybkie czytanie, jednak powieść nie wciąga w takim stopniu, w jakim powinien to robić dobry kryminał.
„Siewcy strachu” dość dobrze sprawdzą się jako niezobowiązująca lektura na letnie wieczory lub leniwe niedzielne popołudnia z książką. Z pewnością nie jest to jednak tytuł, który będzie nas trzymał w napięciu do ostatnich chwil.
Beata Żelazek
(beata.zelazek@dlalejdis.pl)
Gregg Olsen, „Siewcy strachu”, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2015
Komentarze