Główną bohaterką jest Cassie, dziewczynka bardzo wrażliwa, która mocno przeżywa zarówno dobre, jak i złe wydarzenia. Często ma wrażenie, że inni nie rozumieją jej emocji i że przejmuje się bardziej niż pozostali. Jej codzienność komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy zaczynają pojawiać się problemy z przyjaźnią oraz poczuciem, że w rodzinie nie zawsze jest wystarczająco zauważana.
Jedną z rzeczy, które najbardziej zwróciły moją uwagę, jest sposób przedstawienia głównej bohaterki. Cassie nie jest postacią idealną. Czasami reaguje zbyt emocjonalnie, innym razem zamyka się w sobie i ucieka w świat marzeń. Właśnie dzięki temu wydaje się jednak bardzo prawdziwa. Myślę, że wiele osób może odnaleźć w niej cząstkę siebie, szczególnie jeśli w dzieciństwie miały poczucie, że są zbyt wrażliwe albo że inni nie traktują ich uczuć wystarczająco poważnie.
Szczególnie interesujący jest wątek przyjaźni Cassie z Vali. Bohaterka bardzo przywiązuje się do swojej najlepszej przyjaciółki i chciałaby mieć pewność, że ich relacja jest dla obu stron równie ważna. Kiedy Vali zaczyna spędzać więcej czasu z inną osobą, Cassie odczuwa zazdrość i zaczyna zastanawiać się, czy nie została odsunięta na dalszy plan. Jest to sytuacja, która może wydawać się typowym problemem dziecięcej przyjaźni, ale w rzeczywistości pokazuje coś znacznie ważniejszego. Każdy człowiek chce czuć się potrzebny i ważny dla drugiej osoby, a strach przed utratą przyjaźni może być naprawdę silny.
Podobało mi się również to, że autorka nie przedstawia przyjaźni jako czegoś zawsze łatwego. Cassie musi zrozumieć, że przyjaciółka może mieć również inne znajomości i zainteresowania. Nie oznacza to automatycznie, że przestaje ją lubić. Dla bohaterki jest to jednak trudna lekcja, ponieważ bardzo zależy jej na tym, aby być dla Vali kimś wyjątkowym. Historia pokazuje więc, że bliska relacja nie musi oznaczać wyłączności, a prawdziwa przyjaźń wymaga również zaufania i zaakceptowania drugiej osoby.
Drugim ważnym elementem jest rodzina Cassie. Dziewczynka ma poczucie, że rodzice nie poświęcają jej tyle uwagi, ile potrzebuje. W domu jest dużo obowiązków, pracy i młodszego rodzeństwa, dlatego Cassie czasami czuje się trochę niewidzialna. Ten fragment historii wydał mi się bardzo realistyczny. Dorośli często są przekonani, że skoro zapewniają dziecku wszystko, czego potrzebuje, to ono powinno czuć się szczęśliwe. Tymczasem czasami dziecko potrzebuje przede wszystkim zainteresowania, rozmowy i poczucia, że jego problemy są ważne.
Ciekawym pomysłem jest również motyw loterii. Cassie zaczyna marzyć o wielkiej wygranej i wyobraża sobie, że pieniądze mogłyby rozwiązać jej problemy. W jej oczach wygrana mogłaby sprawić, że rodzina zaczęłaby zwracać na nią większą uwagę, a jej relacja z Vali stałaby się taka, jakiej pragnie. Ten pomysł jest trochę zabawny, ale jednocześnie pokazuje sposób myślenia dziecka. Cassie nie marzy tak naprawdę wyłącznie o pieniądzach. Za wygraną kryje się przede wszystkim potrzeba bycia zauważoną, kochaną i ważną.
Moim zdaniem właśnie dlatego tytuł „Siła marzeń” pasuje do tej historii. Marzenia Cassie nie dotyczą wyłącznie rzeczy materialnych. Są sposobem ucieczki od problemów i jednocześnie próbą wyobrażenia sobie lepszego życia. Każdy człowiek czasami robi coś podobnego: wyobraża sobie, że gdyby wydarzyło się coś konkretnego, wszystkie problemy nagle zniknęłyby. Książka pokazuje jednak, że nie zawsze potrzebujemy wielkiej zmiany, żeby poczuć się lepiej. Czasami ważniejsze jest zrozumienie własnych emocji i nauczenie się rozmawiania o nich.
Dużym plusem książki jest jej atmosfera. Historia została osadzona w 1984 roku, co nadaje jej trochę innego klimatu. Nie ma tutaj świata telefonów, mediów społecznościowych i ciągłego kontaktu przez internet. Problemy Cassie są jednak zaskakująco aktualne. To właśnie sprawiło, że czas i miejsce akcji nie przeszkadzały mi w utożsamieniu się z bohaterką. Problemy związane z przyjaźnią, zazdrością, samotnością czy potrzebą akceptacji nie zależą przecież od tego, w którym roku żyjemy.
Warto również wspomnieć o formie książki. „Siła marzeń” jest powieścią graficzną, dlatego historia została przedstawiona nie tylko za pomocą tekstu, ale również ilustracji. Dzięki temu lektura jest bardzo dynamiczna i nie sprawia wrażenia ciężkiej. Obrazy pomagają też w przedstawieniu emocji bohaterki. Czasami jedno spojrzenie albo wyraz twarzy mówi więcej niż kilka zdań. Taka forma sprawia, że książkę można przeczytać stosunkowo szybko, ale nie oznacza to, że jej przesłanie jest powierzchowne.
Jeżeli miałabym wskazać słabszą stronę książki, to momentami miałam wrażenie, że niektóre problemy Cassie mogłyby zostać pokazane bardziej szczegółowo. Historia jest jednak skierowana do młodszych odbiorców, dlatego prostsza forma jest zrozumiała. Nie przeszkadzało mi to szczególnie, ponieważ najważniejsze emocje zostały przedstawione w sposób czytelny.
Najbardziej podobało mi się przesłanie dotyczące wysokiej wrażliwości. Historia pokazuje, że wrażliwość sama w sobie nie jest wadą. Można nauczyć się z nią funkcjonować i traktować ją jako część własnej osobowości, zamiast cały czas próbować ją zmieniać.
Uważam, że „Siła marzeń” to ciekawa, ciepła i momentami wzruszająca historia. Nie jest to książka pełna wielkich zwrotów akcji, ale jej siłą są emocje i codzienne problemy bohaterki. Poleciłabym ją przede wszystkim młodszym czytelnikom, ale myślę, że również dorośli znajdą w niej coś dla siebie. Czasami największą siłą człowieka jest właśnie to, co początkowo uważa za swoją słabość. Polecam!
Julia Wierczyńska
Shannon Hale, „Siła marzeń”, Wydawnictwo: Jaguar, Warszawa, 2026.
Komentarze