Książki z serii „Balsam dla Duszy” to dzieło życia Jacka Canfielda. To on jest pomysłodawcą takich publikacji, jak „Balsam dla Duszy matki, dziecka, kobiety, babci, czy na Boże Narodzenie”. Było ich już sporo, a każda miała za zadanie nieść ludziom pociechę, poruszać serca, dawać chwile wzruszeń, ale przede wszystkim jednoczyć i wspierać w trudnych momentach.
Nic więc dziwnego, że wychodząc naprzeciw potrzebującym osobom, których ostatnio stale przybywa, powstał „Balsam dla Duszy walczącej z rakiem”. Książka, przetłumaczona na ponad czterdzieści języków, w ponad stu krajach, to dzielenie się doświadczeniami, dawanie nadziei, otuchy i inspirowanie innych. „Historie te wędrują od osoby do osoby i od kraju do kraju, wszędzie pomagając ludziom przemienić swoje życie i uczynić je lepszym, niż było wcześniej”. Taka jest siła ludzkich opowieści.
„Balsam dla Duszy walczącej z rakiem” to suma wspomnień ponad stu autorów. Kim oni są? Niektórzy to szczęśliwcy, którzy uporali się z chorobą, czasem ktoś z rodziny osoby, której już z nami nie ma, a zdarzają się też autorzy, którzy nadal walczą, za oręż mając pozytywne nastawienie i ogromną wolę życia. Ich doświadczenia, zebrane w książce przez Jacka Canfielda, Marka Hansena, oraz Davida Tabatsky’ego to koronny dowód na to, że nadzieja nie umiera nigdy.
Każda taka publikacja, a miałam już okazję zapoznać się z wieloma o podobnej tematyce, jest ludziom potrzebna. Nie tylko chorym, ale i ich rodzinom, by nie czuli się samotni, wyobcowani i odsunięci na margines. Choć zabrakło mi tej książce „wniknięcia” w życie bohaterów na dłużej, oraz możliwości poznania bliżej ich doznań i przeżyć, to nie mogę powiedzieć, że książka nie posiada głębi. Jest ona wstrząsająca, chociażby przez sam fakt, że prezentuje losy stu nieznanych sobie ludzi, połączonych chorobą nowotworową. Krótkie, czasem tylko 2-stronicowe zapiski, są ich świadectwem walki nie tyle z rakiem, co negatywnym myśleniem, niezrozumieniem ludzi, własnymi słabościami, oraz brakiem wiary w szczęśliwe zakończenie, które naprawdę się zdarza.
Ta właśnie książka, jak „balsam”, koi nasz strach przed niewiadomym, niesie potrzebną nadzieję całym rodzinom, tworzącym grupy wsparcia dla swych bliskich, dodaje otuchę tym, którzy już wiedzą, że ich los został przesądzony. Życie człowieka, na którego drodze stanął rak, nigdy już nie będzie takie samo. O tym nie można zapomnieć, bo to doświadczenie przewartościowujące całe nasze myślenie. Warto wtedy wiedzieć, że nie jest się samemu na świecie z takim problemem i dołączyć do „klubu chorych na raka”.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Jack Canfield, Mark Victor Hansen, David Tabatsky, „Balsam dla Duszy walczącej z rakiem”, Rebis, Poznań 2012
Komentarze