„Siła małych celów” – recenzja

Recenzja książki „Siła małych celów”.
Pogoń, sukces, cel, porażka. Podnosimy się po to, aby zaraz upaść. Czy Tom O’Neil przedstawi coś, co zapobiegnie powtarzalnym schematom?

Tytuł „siła małych celów”, wskazuje już na zawartość tej książki. Jest on jak najbardziej trafny. Kluczem do wszystkich sukcesów jest obranie takiego zadania, jakiemu będziemy umieli sprostać. Nic prostszego, prawda? Zaplanuj sobie, że jutro zjesz zdrowe śniadanie i gotowe. To właśnie siła małych sukcesów. A może jest to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe? Część pierwsza to wprowadzenie i nakreślenie metody. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron dowiadujemy się, dlaczego nasze działanie jest takie, a nie inne. Dlaczego ponosimy porażki i dlaczego warto wyznaczać sobie cele. Na końcu pierwszego rozdziału czekają na nas zadania. Niestety, już się z nimi spotkałam podczas czytania książki polskiej autorki – coacha. Pewnie są to typowe, pomocnicze zadania, które mają wpleść porządek w nasze chaotyczne głowy. Bardzo podoba mi się część druga, w której autor wypisuje przykładowe, małe cele. Wielu ludzi gubi się już na samym początku. Nie potrafią oni określić swojego celu. Tu mamy do dyspozycji: „uczymy się zmieniać koło i sprawdzać poziom oleju w samochodzie”, „organizujemy wspólne wyjście z przyjacielem do kina lub teatru”, czy też „jeszcze dziś staramy się poprawić komuś humor”. W czym tkwi cała zasada? W motywowaniu się celami, które udaje się osiągnąć. Biorąc pod uwagę, że są one na wyciągnięcie naszej ręki – nie ma nic prostszego, niż zabranie się do dzieła. Trzecia, kluczowa część, to trzydziestodniowy kurs, który ma pomóc w nam w zakotwiczeniu zasady jednego procenta. Każdy dzień ma swój tytuł. Warto podzielić czytanie ostatniego rozdziału na te 30 dni, ponieważ za dużo informacji na raz, może nam zaszkodzić. Trzecia, ostatnia część tej książki, jest zdecydowanie najlepsza. Abstrahując od zasady 30 dni, ten rozdział pomaga nam w zrozumieniu wielu, kluczowych rzeczy. Nie chodzi już nawet o samo osiągnięcie celu, ale życie w zgodzie ze sobą. Autor krzyczy do nas wieloma hasłami, które warto wziąć sobie do serca. Mnogość tego typu książek, które czytam – pozwala mi rozpatrzeć je pod wieloma względami. Często zastanawiam się, czy w danej lekturze jest coś, co zostanie ze mną na dłużej. Z drugiej strony patrzę na to czy dowiedziałam się czegoś, co mnie zaskoczyło, bądź w jakiś sposób rozwinęło. Tutaj muszę przyznać, że było wiele rzeczy, które się przypomniały. Wiele słów, które mnie zahamowały i skłoniły do przemyśleń. To hamowanie ma tu bardzo pozytywny wydźwięk. Nie ustalam sobie celu, że zostanę profesorem, ale najpierw taki, że zostanę magistrem. I życie staje się prostsze.

Książka, którą warto przeczytać. Nie jest ona niezbędnikiem rozwojowca, ale na pewno jego pomocnikiem. Dla osób, które mają problem z motywacją i osiąganiem celów. Dzięki tej lekturze, wiele rzeczy wydaje się prostszych. Sami jesteśmy swoimi wrogami i przeszkodami na drodze rozwoju. Gdyby nie nadmierne wybieganie w przyszłość – byłoby o wiele łatwiej. Skupianie się na tym, co jest tu i teraz staje się więc niezwykle pomocne. Drobne zmiany czynnikiem zapalnym spektakularnych sukcesów. Przeczytaj, wykonaj i bądź szczęśliwy!

Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)

Tom O’Neil, Siła małych celów, PWN, Warszawa 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat