Krótko mówiąc, Forleo, nazywa rzeczy po imieniu. Każe nam zrzucić klapki z oczu, wyrzucić z głowy wizerunek idealnego mężczyzny, którym się katujemy i dać szansę potencjalnie mało ciekawym przedstawicielom płci męskiej. Sama jest świetnym przykładem, że serce nie zawsze podąża za wyimaginowanym obrazem pana idealnego. Dodatkowo pokazuje, co czyni nas nieatrakcyjnymi w oczach mężczyzn i są to takie banały, że ich eliminacja w naszym sposobie zachowania to pikuś. Chyba że naprawdę lubujemy się np. w desperackich próbach osaczenia faceta, a totalna nuda w życiu seksualnym wcale nam nie przeszkadza. Kwestia wyboru.
Co ważne, a z czym wiele kobiet ma problem, autorka dobitnie wtłacza do głowy, że samotność to nie klęska, a związek ma być dodatkiem do życia, dopełnieniem, a nie poświadczeniem choćby naszej atrakcyjności. Niestety, w wielu z nas, siedzi mocno zakorzenione przeświadczenie, że brak mężczyzny u naszego boku, to wina naszej nieporadności, bylejakości wśród lepszych, piękniejszych, inteligentniejszych kobiet mijających nas na ulicy. Sądźmy tak dalej, a specjaliści od psychiki już zacierają ręce na myśl o tych biednych, zakompleksionych kobietach, które za moment władują wszystkie oszczędności w terapię.
Forleo neguje takie myślenie i daje nam ekspresowy zastrzyk solidnie podanej pewności siebie. A ta otwiera wiele drzwi, nie tylko do męskich serc.
Katarzyna Stec
(katarzyna.stec@dlalejdis.pl)
Marie Forleo, „Odkryj moc przyciągania mężczyzn”, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2010
Komentarze