„Silna i świadoma. Jak mądrze wychowywać dziewczynki w patriarchalnym świecie” jest poradnikiem skierowanym do rodziców. Do mam, ale za ich sprawą do obojga rodziców, jeśli wspólnie wychowują dzieci – nie bez powodu pierwszy rozdział zatytułowany został „Egalitarne relacje, równościowe rodzicielstwo”. Książka opiera się na założeniach o braku równości płci, seksizmie i wciąż jeszcze – mimo postępu społecznego – patriarchalnej organizacji rzeczywistości. Jo-Ann Finkelstein, autorka i psycholożka kliniczna, tłumaczy, w jakich sytuacjach, gestach i słowach przejawiają się te zjawiska. Pokazuje też, dlaczego bagatelizowanie ich szkodzi wychowywaniu dzieci: zarówno dziewczynek, jak i chłopców.
Dla mnie jednym z istotnych cytatów w książce jest ten: „Dowodów na postęp nazbyt często używa się, żeby uciszyć pytania o to, co wciąż pozostaje do zrobienia”. Uważam, że zdanie owo doskonale oddaje sens współczesnego feminizmu. Dziś przecież nie chodzi o to, że jest źle. Chodzi o to, że może i wręcz powinno być lepiej. Finkelstein opowiada o tym przez czterysta osiemnaście stron, pomijając obszerną bibliografię. Chociaż używa bardziej dosadnych słów, niż użyłabym ja, a także zwraca uwagę na więcej zjawisk, niż zwróciłabym ja, zgadzam się z duchem jej poglądów: mamy co robić! A wychowywanie silnych, świadomych młodych kobiet przez silne, świadome matki jest ważnym i pięknym elementem tej pracy.
„Silna i świadoma” złożona jest z przykładów z praktyki Finkelstein – terapii par i zajęć z dziećmi – osobistych doświadczeń autorki oraz precyzyjnych porad, co czytelniczka może zrobić dla siebie i swojej córki (swojego syna również!). Zresztą myślę, że wpływ książki może być znacznie szerszy: może sięgać także związku romantycznego czytelniczki i ogólnie jej relacji oraz kontaktów międzyludzkich. W książce nie zabrakło odwołania do badań i obszernej bibliografii.
Sama Finkelstein daje się poznać jako zdecydowana, silna i ugruntowana w poglądach. Zakładam, że to właśnie owa pewność siebie i swoich poglądów pozwala jej iść przez życie z podniesioną głową i kształtować otaczającą ją rzeczywistość. Nie sprawia to jednak, że jej autorytet mnie przytłacza i przyjmuję prezentowane przez nią poglądy w stu procentach, bezkrytycznie. Wręcz przeciwnie: są części książki i wątki światopoglądowe, z którymi się nie zgadzam, chociażby ten o niebinarności płci. Nie byłabym też taka kategoryczna w odrzuceniu pojęć kobiecości i męskości. W mojej ocenie są one zakorzenione nie tylko w szkodliwych stereotypach kulturowych, medialnych, reklamowych etc., ale również w biologii ludzkiej. Ponadto jestem bardziej akceptująca wobec wzorców kulturowych niż autorka – mam poczucie, że oceniam je jako mniej szkodliwe.
Za najmocniejszą stronę „Silnej i świadomej” uważam uwrażliwienie na te zjawiska, które nie są wyraźne i oczywiste. Na przejawy seksizmu, molestowania, umniejszania czy też odbierania prawa głosu kobietom wszędzie tam, gdzie bagatelizuje się je słowami „przecież to nic takiego” albo machnięciem ręką, spojrzeniem pełnym politowania, zarzuceniem przesady. W moim odczuciu obecny patriarchat w miażdżącej większości skrywa się właśnie w takich nieoczywistościach. Chociaż nie mogę napisać, że światopogląd Finkelstein jest zupełnie spójny z moim, uważam, że jej książka jak najbardziej może stać się punktem wyjścia do analizy rzeczywistości i rozmów z partnerem na temat wychowywania dzieci – córek, ale nie tylko.
Olga Kublik
Jo-Ann Finkelstein, „Silna i świadoma. Jak mądrze wychowywać dziewczynki w patriarchalnym świecie”, PWN, Warszawa, 2025.
Komentarze