Graham Masterton w książce „Siostry krwi” stworzył klimat mroku i bezwzględnej brutalności, a to wszystko pod osłoną wiary i klasztornej dyscypliny. Akcja toczy się wielotorowo, a my jako czytelnicy uczestniczymy równocześnie w działaniach policji i przestępców. Akcja naprawdę pędzi i z rozdziału na rozdział przyspiesza. Autor wykorzystał w swoim najnowszym dziele historię przedstawioną w poruszającym i zaskakującym filmie „Siostry Magdalenki”. Zabójstwa sióstr zakonnych, morderstwo kilkudziesięciu koni, szokujące odkrycie w klasztorze Bon Sauveur. Wszystkie te sprawy zazębiają się, dając kolejne tropy i prowadząc do częściowo zaskakującego finału. A Katie Maguire? Jest taka jak zawsze: mocna i nieustępliwa, choć życie nadal jej nie oszczędza.
Osoby, które nie spotkały się jeszcze z twórczością Mastertona nie poczują się rozczarowani, a ci, dla których będzie to pierwsza wspólna „podróż” z Katie Maguire polubią ją i z chęcią sięgną po wcześniejsze tomy. Nie ma tu zaskakującej zagadki kryminalnej, bo sadystycznego mordercę poznajemy bardzo szybko, ale mimo to powieść trzyma w napięciu, a niektóre opisy potrafią zmrozić krew w żyłach u największych twardzieli. Życie prywatne głównej bohaterki jest równie skomplikowane jak sprawy, które prowadzi, a część obyczajowa jest poprowadzona tak zgrabnie, że nie nudzi czytelnika ani przez sekundę. Zakończenie pozostawia furtkę do następnej części i dobrze, bo miło będzie jeszcze raz w zimowy wieczór spotkać się z panią komisarz Maguire.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Graham Masterton, „Siostry krwi”, Warszawa, Wydawnictwo Albatros, 2016
Komentarze